okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> Egzamin zdany na szóstkę

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Styl życia >> tandemem wzdłuż polskiego wybrzeża


Egzamin zdany na szóstkę

Artur Wysocki, Radosław Sprawka, Magdalena Sobczak
Przed latarnią w Niechorzu
Pomysł podróży tandemem zrodził się w tym roku, po festiwalu Kolosy. Poznaliśmy się, nawet 
o tym nie wiedząc. Sparaliżowany strachem przed prelekcją kątem oka wyłapywałem obrazy. Gdzieś w pamięci widzę mężczyznę z białą laską, w otoczeniu dwóch dziewczyn. 
 
Ten obraz wrócił do mnie parę dni później, gdy napisał do mnie Radek. Pogratulował wyróżnienia i spytał, czy nie zechciałbym zostać jego pilotem, bo ma problemy ze wzrokiem, co uniemożliwia mu samodzielną jazdę na rowerze. Jestem w gorącej wodzie kąpany, w kilka minut powstał projekt wyprawy. Tandem, jesień lub zima i polskie wybrzeże. Jak zwykle chcemy coś na wyrost, aby było trudniej – czyli jedziemy po plaży.
Działając odruchowo, można więcej. Nakręceni nowym pomysłem przystąpiliśmy do działania. Udało się zorganizować tandem dzięki firmie Jasid z Lublina. Opowiedziałem też o projekcie Magdalenie Sobczak. Nie trzeba było jej namawiać. Jak każdy nieco szalony rowerzysta, podchwytuje w mig i realizuje nawet najśmielsze plany (na przykład przejazd zimą rowerem przez Ałtaj).
– Pojadę z wami. Nakręcę o tym film, dokument.
– Super – skwitowałem. Nie można dyskutować z takim argumentem. Widziałem efekty Magdy pracy i zrobiły na mnie duże wrażenie.
Szczegóły uzgodniliśmy na Plenerze Podróżniczym w Boruszynie. Od tej pory ekipa liczyła trzy osoby. Dla mnie to ogromne wyzwanie, nigdy nie podróżowałem z nikim na takim dystansie. Zwłaszcza w trudnych, tym razem jesiennych, warunkach.
Tandem to troszkę inny wymiar podróżowania. Radek kiedyś już próbował jazdy na rowerze. Ze dwa razy siedział na jednośladzie i zaliczył jedną próbę na tandemie. Sytuacja prosta, ale i skomplikowana. Braki w doświadczeniu trzeba było uzupełniać na treningach. Życie zweryfikowało ich intensywność. Z planowanych wielu wyszły dwa, ale za to nie byle jakie. Pierwszy odbył się bez żadnego upadku, 20 kilometrów przeleciało szybko. Teren mało skomplikowany i nader przyjemny – rezerwat Beka nad Zatoką Pucką, u ujścia Redy do Bałtyku. Drugi trening miał nas nauczyć poruszania się w trudniejszych warunkach. Wybraliśmy drogi leśne. Strat w ludziach nie odnotowano. Nasza rajdowa przejażdżka skończyła się wykrzywieniem wspornika prowadzenia łańcucha. Udało się go wyprostować na tak zwanym kolanie (czyli awaria typowa).
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Magdalena Sobczak