okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 3 (13)/2009 >> Kolarstwo na dwa głosy

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

W cztery oczy >> Tomasz Jaroński i Krzysztof Wyrzykowski


Kolarstwo na dwa głosy

Z komentatorami kolarstwa – Tomaszem Jarońskim i Krzysztofem Wyrzykowskim – rozmawia Marek Rokita
62. Tour de Pologne, start do etapu, Wrocław, 2005

Od jak dawna pracujecie razem?
Tomasz Jaroński: – Od 2002 roku razem komentujemy kolarstwo. Specyfika pracy w Eurosporcie polega na tym, że podczas dłuższych relacji, co dotyczy głównie wyścigów kolarskich, trzeba to robić we dwóch: albo jest dziennikarz, który ma ze sobą eksperta, albo jest dwóch dziennikarzy. My wybraliśmy ten drugi wariant. Myślę, że naszym atutem – oprócz podobnego poczucia humoru – jest doświadczenie. Moje polskie, a Krzysztofa – bardziej zagraniczne. On na tych wyścigach, które razem komentujemy, był, więc ma nieco inny punkt odniesienia niż ja.

Czy kolarstwo było dla Was wyborem czy przypadkiem?
Krzysztof Wyrzykowski: – W moim wypadku był to wybór świadomy. Interesowałem się sportem w okresie, kiedy w Polsce poza Wyścigiem Pokoju nie było żadnych wielkich imprez. Żałowałem, jak ten wyścig się kończył, cały rok czekałem na następny. Nigdy specjalnie nie jeździłem na rowerze, ale interesowałem się kolarstwem, brałem udział w teleturniejach poświęconych Wyścigowi Pokoju. W moim wypadku są to długotrwałe zainteresowania. Mam wielu przyjaciół wśród kolarzy polskich, francuskich czy włoskich.
T.J.: – U mnie było trochę inaczej. W „Przeglądzie Sportowym” droga do dyscypliny, którą się prowadziło, była w dużej mierze przypadkowa. Młodzi dziennikarze znają się przede wszystkim na piłce nożnej, ale trzeba pisać o każdej dyscyplinie, więc to kolarstwo zostało mi w jakiś sposób odgórnie przydzielone. Jednak nie przyjąłem tego ze wstrętem! Interesowałem się Wyścigiem Pokoju i kolarstwem, którego jednak nigdy nie trenowałem, chociaż inne dyscypliny owszem. Oczywiście amatorsko jeździłem i nadal jeżdżę, ale nie sądzę, by było mnie stać na start w maratonach. Wynika to z faktu, że lubię na rowerze jeździć po coś: po gazetę, do sklepu. Mieszkam na wsi i zamiast samochodem jeżdżę rowerem.
K.W.: – Uzupełnię, dlaczego ja nie jeżdżę na rowerze. Nie jeżdżę dlatego, że większość roku w Polsce spędzam w Beskidzie Małym i tam mam ciągle pod górę. W związku z tym nie mogę jeździć na rowerze, bo nie mogę przez cały czas jeździć pod górę.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertour”

 



Zdjęcie: ARCHIWUM TOMASZA JAROŃSKIEGO