okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> Tam, gdzie kończy się Jedwabny Szlak

poradniki

Palcem po mapie

Błądzić jest rzeczą ludzką, jednak zagubienie podczas wycieczki rowerowej jest w stanie zburzyć radość, którą czerpiemy z jazdy.... »

Od drewna do karbonu

Nie ulega wątpliwości, że koło to jeden z najistotniejszych wynalazków ludzkości. Od tysięcy lat znajduje zastosowanie niemal we... »

Korespondencja >> Turcja


Tam, gdzie kończy się Jedwabny Szlak

Ewa Świderska
Amasya uważana jest przez Turków za jedno z najpiękniejsze miast w kraju
W Turcji drogi są doskonałe – tak przynajmniej wydaje mi się, gdy opuszczam Gruzję. Autostrada wzdłuż wybrzeża Morza Czarnego ciągnie się przez kilkaset kilometrów. Jest szeroka, gładka i płaska. Trzy pasy jezdni w każdym kierunku oddzielone od siebie metalową barierką i pobocze po każdej stronie. Co za odmiana po kaukaskich wertepach! 
 
Widoki także są piękne – wstążka asfaltu odgradza zielone pasmo gór i leżące u jego stóp herbaciane pola od turkusowej tafli morza. Droga ma jednak też swoje wady. O tej porze roku, w środku sezonu jest bardzo ruchliwa i jazda nią na dłuższą metę jest nudna, ale to jedyna droga wiodąca wzdłuż północnego wybrzeża „kraju czterech mórz” i nie ma dla niej alternatywy. Po dwóch dniach lekko znudzona i podirytowana niekończącym się wyciem samochodów, mając na koncie poszukiwania noclegu ciągnące się do późnej nocy, w końcu decyduję się na autobus i w kilka godzin zostawiam za sobą kilometry tak samo wyglądających nadmorskich miejscowości. 
Bycie tutaj to także ciekawe doświadczenie. Nad Morzem Czarnym, w przeciwieństwie do turystycznych kurortów południowego wybrzeża Turcji – wśród tysięcy wczasowiczów, w szczycie sezonu, nie dostrzegam ani jednego obcokrajowca. Przyjeżdżają tu raczej bardziej tradycyjni Turcy, a stroje plażowe kobiet często zakrywają całe ciało. Teraz plaże są zagęszczone, ale statystycznie to najmniej odwiedzane wybrzeże Turcji. Z uwagi na kapryśną, chłodniejszą i bardziej deszczową niż ta nad Morzem Śródziemnym pogodę, sezon trwa tu jedynie dwa, trzy miesiące.
Obserwuję miejscowe zwyczaje. Weźmy chociażby ulubioną formę wypoczynku rodzin, czyli pikniki. W każdy weekend następuje powszechne tureckie ruszenie w plener. Każdy skrawek cienia jest okupowany i przy każdym błyskawicznie pojawia się dymiący rożen, na którym opiekane są szaszłyki (króluje baranina, ewentualnie kurczaki – wieprzowiny w Turcji nie ma w sprzedaży, to kraj muzułmański). 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Ewa Świderska