okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> Kasta jest klątwą

poradniki

Palcem po mapie

Błądzić jest rzeczą ludzką, jednak zagubienie podczas wycieczki rowerowej jest w stanie zburzyć radość, którą czerpiemy z jazdy.... »

Od drewna do karbonu

Nie ulega wątpliwości, że koło to jeden z najistotniejszych wynalazków ludzkości. Od tysięcy lat znajduje zastosowanie niemal we... »

Korespondencja >> Nepal


Kasta jest klątwą

Adela Tarkowska
Pora deszczowa w Nepalu to także czas sadzenia ryżu
Do Nepalu wjeżdżamy niewielkim przejściem w Mechinagar. Na granicy nie ma ani jednego samochodu. Ciągnie się za to kolejka załadowanych do granic możliwości riksz rowerowych i wózków. Ruszamy przed siebie w licznej asyście głośnych motorów i tuk-tuków.
 
Tereny zabudowane ciągną się bez końca. Nie widzimy żadnego miejsca, w którym moglibyśmy rozbić się na dziko. Pod wieczór zauważamy trochę odsunięty od drogi ogrodzony budynek. Postanawiamy zajechać tam, spytać o możliwość rozstawienia naszego namiotu na terenie posesji. Gdy podjeżdżamy bliżej, okazuje się, że jest to kościół protestancki. Sąsiedzi wskazują, gdzie mieszka pastor i odprowadzają nas do drzwi, które otwiera 12-letnia dziewczynka. Okazuje się, że jest sama w domu. Mimo to, zaprasza wszystkich do środka, serwuje herbatę z mlekiem, po czym gdzieś znika. Rozmawiamy, popijając herbatę z sąsiadami, którzy czują się jak we własnym domu. Po jakichś 40 minutach zaczynamy podpytywać, czy mogliby zadzwonić do pastora i spytać, czy na pewno możemy tu zostać. Śmieją się tylko i mówią: – Jasne, że możecie! Zresztą kolacja jest już gotowa! – W tym momencie zjawia się dziewczynka z dwiema tacami pełnymi ryżu, które stawia przed nami. Donosi po trzy miseczki różnych warzyw curry oraz dal – sos z soczewicy. Jedzenie wygląda niezwykle i jest pięknie podane. Pytamy z niedowierzaniem, czy dziewczynka sama to ugotowała. Sąsiedzi znów się tylko śmieją: – No jasne, że ugotowała! Przecież jest już duża! – Zostajemy sami z dziewczynką, która podczas gdy jemy, co chwilę dolewa nam wodę do szklanek, dokłada ryż i dal. Na koniec odmawia jakiejkolwiek pomocy przy sprzątaniu ze stołu czy zmywaniu i odprawia nas do sąsiadów, którzy już czekają z kolejną herbatą i deserem z dojrzałych mango. 
W przeciwieństwie do domu pastora, ich dom jest ogromny, piętrowy, nowocześnie umeblowany i ogólnie urządzony na bogato. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Adela Tarkowska i Krzysztof Józefowski