okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> Pięknie, ekscytująco, romantycznie

poradniki

Palcem po mapie

Błądzić jest rzeczą ludzką, jednak zagubienie podczas wycieczki rowerowej jest w stanie zburzyć radość, którą czerpiemy z jazdy.... »

Od drewna do karbonu

Nie ulega wątpliwości, że koło to jeden z najistotniejszych wynalazków ludzkości. Od tysięcy lat znajduje zastosowanie niemal we... »

Na szlaku >> podróż poślubna z Polski do Wielkiej Brytanii i... z powrotem


Pięknie, ekscytująco, romantycznie

Magdalena Szampera
Jeden z wielu cudnych widoków w Kornwalii. Tu, wybrzeże w okolicy Porthcurno
Podróż poślubna... Pod namiot? Na rowerach? Na półtora miesiąca?! Będzie niewygodnie, mokro, ciężko. Owszem, dostaliśmy w kość. Bywało, że tęskniliśmy za serialem na kanapie albo ubraniem się w cokolwiek, co nie poniewierało się w sakwach przez ostatnie tygodnie. Chcieliśmy się zatrzymać i nie musieć jechać dalej. A potem patrzyliśmy na mapę, pijąc poranną kawę przed namiotem i nie mogliśmy się doczekać kolejnego dnia w podróży. Było niewygodnie, było ciężko, za gorąco, za zimno, za daleko. Było też zaskakująco, pięknie, ekscytująco i romantycznie.
 
Podróż zaczynamy dość nietypowo – z domu wyruszamy do naszych przyjaciół, świętować pierwsze urodziny ich bąbla. Wyprawa wyprawą, ale roczek kończy się tylko raz! Pociąg mamy dopiero wieczorem, zatem i czas na kawałek tortu. Godzinę później stoimy na balkonie i obserwujemy, jak nad Wrocław nadciągają czarne chmury. Chwilę później przetacza się nad nami szalona, letnia burza. To sygnał, że wyprawa oficjalnie się rozpoczęła. 
Przed 22 dojeżdżamy do Drezna. Niestety, w hostelu zapomnieli wspomnieć, że nie mają już dla nas wolnego pokoju ani łóżka. Śpimy gdzieś kątem, rozbebeszając sakwy w poszukiwaniu rzeczy potrzebnych do mycia i spania. 
Rano ucieka nam pierwszy pociąg do Moguncji. Śniadanie jemy na dworcu i kolejnym pociągiem ruszamy do Hof, dalej przesiadka do Bambergu i Frankfurtu. Po 17 jesteśmy wreszcie w Moguncji. Przejeżdżamy przez opustoszałe centrum, mijamy zamknięte muzeum Gutenberga i katedrę. Niestety, dziś niedziela. Po drodze na kemping nasza ścieżka niespodziewanie odbija od rzeki i lądujemy w fabrycznej części miasta. Wreszcie trafiamy na pięknie położony kemping nad samym Renem. Udaje nam się zjeść pizzę, a zimne piwo dostajemy gratis. Trochę walczymy z nowym namiotem (oczywiście, że nie rozkładaliśmy go na próbę przed wyjazdem) i o 23 kładziemy się spać.
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Magdalena i Rafał Szampera