okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> Bo smutne są dni, których się nie pamięta

poradniki

Palcem po mapie

Błądzić jest rzeczą ludzką, jednak zagubienie podczas wycieczki rowerowej jest w stanie zburzyć radość, którą czerpiemy z jazdy.... »

Od drewna do karbonu

Nie ulega wątpliwości, że koło to jeden z najistotniejszych wynalazków ludzkości. Od tysięcy lat znajduje zastosowanie niemal we... »

Na szlaku >> Rudawy Janowickie


Bo smutne są dni, których się nie pamięta

Marek Rokita
Trzcińsko widziane z platformy na Sokoliku Dużym. Na pierwszym planie wierzchołek Sokolika Małego

– Jedzie Pan do ładnego miejsca – zagaja konduktorka w pociągu do Jeleniej Góry. – Wiem – odpowiadam. I chociaż będę tam dopiero drugi raz, wiem też, że moja kolekcja wspomnień powiększy się o bardzo cenne egzemplarze.

 

Kolekcjonuję różne rzeczy, ale chyba najcenniejszy zbiór to właśnie zbiór wspomnień i krajobrazów utrwalonych na kliszy pamięci. Wiele się zaciera, niknie w niebycie, tylko czasami wyławiana przypadkowym mgnieniem. Ale wiele ma szansę na przetrwanie aż do odejścia w niebyt mnie samego. Bo smutne są te dni, z których nic się nie pamięta. I te miejsca, o których nie ma się pewności, czy w ogóle się w nich kiedykolwiek było. Jadąc do Janowic Wielkich, mam nadzieję – wręcz pewność – że te dwa dni nie będą należały do tej kategorii. 

Ostatnio mam problemy z logistyką. Właściwie to nawet nie problemy, ale jakieś zobojętnienie. Nie mogę czegoś znaleźć? Niepotrzebne. Było tu gdzieś, ale nie ma. Poradzę sobie bez tego. Ostatnio mam tak z mapami. Kiedyś słusznie gnieździły się wszystkie w wielkiej walizie. Ostatnio jednak coraz częściej ich tam nie ma. W sumie to rzadko biorę ze sobą mapę, a nawigacji nawet nie mam. Ale jeśli jedzie się w nieznane, warto coś mieć ze sobą. Nie po to, żeby nie zbłądzić – błądzenie jest przecież całkiem przyjemne – ale żeby oszczędzić sobie pośpiechu w powrotach, szukaniu noclegu i tym podobnych czynnościach. Mapa jest też informacją nie tylko o drodze, ale również o tym, co na niej. Poza tym od dziecka lubię mapy i lubię je mieć. Zatem, skoro naprzeciwko stacji kolejowej w Janowicach Wielkich stoi sobie urząd gminy, warto do niego wejść, bo tam jest na pewno dział promocji, w którym mapę dostanę. I to okazuje się prawdą. Trzy wydzieranki, każda z jednym szlakiem pieszym. 

 

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Marek Rokita