okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 10/2019 >> Bo smutne są dni, których się nie pamięta

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Rudawy Janowickie


Bo smutne są dni, których się nie pamięta

Marek Rokita
Trzcińsko widziane z platformy na Sokoliku Dużym. Na pierwszym planie wierzchołek Sokolika Małego

– Jedzie Pan do ładnego miejsca – zagaja konduktorka w pociągu do Jeleniej Góry. – Wiem – odpowiadam. I chociaż będę tam dopiero drugi raz, wiem też, że moja kolekcja wspomnień powiększy się o bardzo cenne egzemplarze.

 

Kolekcjonuję różne rzeczy, ale chyba najcenniejszy zbiór to właśnie zbiór wspomnień i krajobrazów utrwalonych na kliszy pamięci. Wiele się zaciera, niknie w niebycie, tylko czasami wyławiana przypadkowym mgnieniem. Ale wiele ma szansę na przetrwanie aż do odejścia w niebyt mnie samego. Bo smutne są te dni, z których nic się nie pamięta. I te miejsca, o których nie ma się pewności, czy w ogóle się w nich kiedykolwiek było. Jadąc do Janowic Wielkich, mam nadzieję – wręcz pewność – że te dwa dni nie będą należały do tej kategorii. 

Ostatnio mam problemy z logistyką. Właściwie to nawet nie problemy, ale jakieś zobojętnienie. Nie mogę czegoś znaleźć? Niepotrzebne. Było tu gdzieś, ale nie ma. Poradzę sobie bez tego. Ostatnio mam tak z mapami. Kiedyś słusznie gnieździły się wszystkie w wielkiej walizie. Ostatnio jednak coraz częściej ich tam nie ma. W sumie to rzadko biorę ze sobą mapę, a nawigacji nawet nie mam. Ale jeśli jedzie się w nieznane, warto coś mieć ze sobą. Nie po to, żeby nie zbłądzić – błądzenie jest przecież całkiem przyjemne – ale żeby oszczędzić sobie pośpiechu w powrotach, szukaniu noclegu i tym podobnych czynnościach. Mapa jest też informacją nie tylko o drodze, ale również o tym, co na niej. Poza tym od dziecka lubię mapy i lubię je mieć. Zatem, skoro naprzeciwko stacji kolejowej w Janowicach Wielkich stoi sobie urząd gminy, warto do niego wejść, bo tam jest na pewno dział promocji, w którym mapę dostanę. I to okazuje się prawdą. Trzy wydzieranki, każda z jednym szlakiem pieszym. 

 

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Marek Rokita