okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> Usłyszeć swój oddech

poradniki

Palcem po mapie

Błądzić jest rzeczą ludzką, jednak zagubienie podczas wycieczki rowerowej jest w stanie zburzyć radość, którą czerpiemy z jazdy.... »

Od drewna do karbonu

Nie ulega wątpliwości, że koło to jeden z najistotniejszych wynalazków ludzkości. Od tysięcy lat znajduje zastosowanie niemal we... »

Na finiszu >> Bajew-ów 2-óch


Usłyszeć swój oddech

archiwum Sławomira Bajew
Ależ ja lubię jeździć po górach! – mamroczę sarkastycznie pod nosem, przeciskając się od ronda na Polanie ku przejściu na Łysej Polanie. Przeciskam się oczywiście samochodem. Co mnie podkusiło, żeby w sobotę o 9 rano jechać tędy na Słowację? Smród spalin i upał. Trudno dać wiarę, że w takie miejsce ludzie przyjeżdżają na wypoczynek. Wiem, zostawią samochody i pójdą na Morskie Oko w gwarnej, a nawet rozkrzyczanej kolumnie, w tłoku, ale i tak tego nie potrafię zaakceptować. Nie pojmuję tego. Jestem na siebie zły, ale tego się najzwyczajniej w świecie nie spodziewałem. Dawno tu nie byłem. Przez Słowację spokojniej dojadę do celu – myślałem. Posuwam się w korku w bardzo żółwim tempie. Ostatecznie pokonanie odcinka liczącego niespełna trzy i pół kilometra zajęło mi 47 minut. 
W bagażniku mam rower, na który kilka razy w czasie pracy na Tour de Pologne udało się wsiąść. W Zakopanem nie było okazji, a zresztą nie lubię tu jeździć. Wcześniej pohasałem po znanych mi dobrze i ukochanych Beskidach w okolicy Wisły i Szczyrku. Jeden ranek poświęciłem na Salmopol, jeden na Skrzyczne, a teraz już marzę o spokojnym Beskidzie Niskim i jego cudownie pustych drogach. Wyścig zakończony, więc pora na urlop. Tydzień z codzienną jazdą po górach. Wymarzyłem sobie Tylicz, jako miejsce stacjonowania.
Spokój, cisza, ubocze. Wiozę w sobie dwa światy: gwar i ciszę, zgiełk i spokój, tłok i przestrzeń. Żeby móc znowu być przez rok pracy z ludźmi, czuję ogromną potrzebę spotkania z samym sobą w ciszy, spokoju i pustej przestrzeni. Beskid Niski nie zawiódł moich oczekiwań. Miałem sporo okazji usłyszeć swój oddech, bicie serca i... myśli. Nie wyobrażam sobie w Zakopanem zejścia z roweru i zapadnięcia w drzemkę gdzieś pod wiatą. A tutaj? Można sobie zapadać w dowolnym miejscu. I na dowolnie długo. Przez siedem dni spotkałem na szlakach może z dziesięć osób, z czego większość po słowackiej stronie. Nie krytykuję tych, którzy wybierają zatłoczone kurorty. Po prostu ich nie rozumiem.  
 
Sławomir Bajew – dziennikarz Radia Poznań, prowadzi Listę Przebojów i pasmo południowe, jest autorem popularnych kalamburów. Słynie z tego, że do pracy bez względu na pogodę dojeżdża rowerem. Na łamach „Rowertouru” publikuje od pierwszego numeru.