okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> Wciąż czuję niedosyt

poradniki

Palcem po mapie

Błądzić jest rzeczą ludzką, jednak zagubienie podczas wycieczki rowerowej jest w stanie zburzyć radość, którą czerpiemy z jazdy.... »

Od drewna do karbonu

Nie ulega wątpliwości, że koło to jeden z najistotniejszych wynalazków ludzkości. Od tysięcy lat znajduje zastosowanie niemal we... »

Styl życia >> Joanna Rudzińska


Wciąż czuję niedosyt

Z Joanną Rudzińską, pasjonatką turystyki, nauczycielką, która od ćwierć wieku prowadzi Szkolne Koło Krajoznawczo-Turystyczne w Zespole Szkół w Tarnówce w Wielkopolsce, rozmawia Jakub Terakowski
Rower i ogród to dwie największe pasje Joanny
Była Pani z uczniami na prawie wszystkich galach Nagrody „Rowertouru”...
– Na pięciu lub sześciu.
 
A Pani podopieczni sprawiają wrażenie autentycznie zainteresowanych, nie patrzą w ekrany smartfonów...
– Bo są autentycznie zainteresowani, ale nie ręczę, czy pokusa zajrzenia na Facebook nie okazałaby się silniejsza niż zainteresowanie, gdyby nie mój zakaz używania smartfonów podczas gali... (śmiech).
 
Kim są ci młodzi ludzie?
– To członkowie SKKT (Szkolnego Koła Krajoznawczo-Turystycznego), które prowadzę. Niektórzy byli na kilku galach, niektórzy tylko na jednej, gdyż rotacja w kole jest spora. Jedni uczniowie przychodzą, drudzy kończą szkołę i odchodzą od nas. 
 
Mówimy o szkole...
– O Zespole Szkół w Tarnówce, powiat złotowski, północna Wielkopolska. 
 
Od jak dawna prowadzi Pani SKKT?
– Od roku 1994.
 
Równo ćwierć wieku?
– Tak, z jedną przerwą, gdy kółkiem opiekowała się moja kuzynka, Anna Mazurek. Założyłam SKKT od razu po podjęciu pracy w tej szkole. Takie kółka, w tamtych czasach, istniały w większości placówek, lecz w naszej nie było. Do dzisiaj przetrwały nieliczne, w tym nasze. Byłam już wtedy (i nadal jestem) przewodnikiem turystycznym po Wielkopolsce, stąd moje zaangażowanie. Na początku organizowałam głównie wycieczki piesze, lecz z czasem rower zaczął zwyciężać, bo pozwala pokonać dłuższe dystanse, bez znacznego wysiłku i dodatkowych wydatków. A to dla dzieciaków też potrafi być ważne. 
 
Ile wycieczek rowerowych już Pani zorganizowała?
– Dokładnie nie wiem. Kilka rocznie, czyli przez ćwierć wieku na pewno uzbierało się ponad 100. Jeździmy „wokół komina”, tylko na wycieczki jednodniowe, zazwyczaj w soboty. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Ewa Zbylut