okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2019 >> Białe drogi i koncyliacja

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Włochy - Toskania


Białe drogi i koncyliacja

Paweł Kosicki
Na horyzoncie wieże San Gimignano, miasta zwanego dziś renesansowym Manhattanem
Nie gonimy za turystycznymi atrakcjami, za zapierającym dech w piersiach wodospadem czy jeszcze jedną, strzelistą katedrą. Naszym celem jest droga oraz to, co jest jej esencją: spotkanie przyjaciół, rozmowa, a nade wszystko wspólna przygoda. Mieszkamy w różnych miastach, widujemy się zaledwie dwa razy do roku: wiosną, wśród przyjaciół na rodzinnej „kwietniówce” rowerowej, drugi raz – na męskiej wyprawie, o której właśnie opowiadam.
 
Zanim zapakujemy rowery do samolotu, mija wiele miesięcy wypełnionych godzinami telefonicznych rozmów i uzgodnień, sporów i kompromisów o każdy detal, zaplanowany kilometr, zwłaszcza ten pod górę, bo płasko przecież nie lubimy. Póki jeszcze „stać nas”, chcemy udowodnić światu i sobie, że jeszcze możemy „wspiąć się w górę”, że młodość, siła, że wiatr we włosach… A potem już tylko krew, pot i łzy. Miejsce lądowania jest kwestią drugoplanową, jednak wybierając je, co roku używamy innego klucza, by otworzyć odpowiednią mapę. 
Na lotnisku w Gdańsku jesteśmy na długo przed czasem. Jest piąta rano, panuje przejmująca cisza. Hol jeszcze pusty. Rok temu było podobnie, wtedy jednak spóźniliśmy się na samolot, a naszą wyprawę uratował cud. Zaledwie pięć minut przed startem biegliśmy przez puste lotnisko z torbami wypełnionymi sakwami i rowerami na plecach, które w tamtym dramatycznym momencie wydawały się lekkie jak piórko. Pamiętam podniesione głosy dochodzące z krótkofalówek, miny strażników i nasze przejmujące błagania. Jak bardzo brzmi to dziś nieprawdopodobnie, wstrzymano wtedy start naszego boeinga do Neapolu, kto wie, być może pilot był cyklistą.
Lecimy. Samolot wypełniony po brzegi pielgrzymami udającymi się do Asyżu. Kiedy wyciągam z torby maleńki aparat, by uwiecznić poranne światło nad Alpami, słyszę nagle zza pleców: – Mógłby pan zrobić nam zdjęcie? Nam też? I nam! – proszą zewsząd przemiłe towarzyszki lotu.
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 

 



Zdjęcie: Paweł Kosicki
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164