okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> Skocz z rodziną do Skoczowa!

poradniki

Mocne, trwałe i skuteczne

Takie są właśnie nowoczesne hamulce tarczowe. Bez względu na warunki i pogodę zahamują kiedy trzeba.   Początek lat 90. ubiegłego... »

Na szlaku >> Dolina Górnej Wisły


Skocz z rodziną do Skoczowa!

Marek Węglorz
Familijny konwój na Wiślanej Trasie Rowerowej
Wspólne wycieczki rowerowe z dziećmi przenoszą mnie w inny wymiar turystyki. Stopniowo dociera do mnie, że taka jazda wymaga maksymalnej koncentracji, dużej odpowiedzialności za siebie i pozostałych członków rodzinnego konwoju oraz empatii. 
 
Choć o podróżowaniu rodzinnym napisano już niejeden podręcznik, nadal nie wyczerpano nieskończonej liczby zdarzeń, które przydarzają się na takich wycieczkach. Im młodsze dzieci, tym jest ciekawiej, lecz przy tym bardzo absorbująco dla rodziców i opiekunów. Te przemyślenia pojawiają się w mojej głowie gdzieś pomiędzy kolejną zmianą pieluch, karmieniem a towarzyszącym im zatraceniem się starszych dzieci w nieustającej zabawie w „parku snów”, który jest celem zaplanowanej wycieczki rowerowej.
Skoczów, miasteczko leżące na południowym krańcu regionu Doliny Górnej Wisły, trwale wpisał się w polską historię, oświatę i kulturę. Tu w styczniu 1919 roku doszło do obrony Śląska Cieszyńskiego przed ofensywą czechosłowacką, zakończone powstrzymaniem czeskiej inwazji na linii Wisły. Po podziale Śląska Cieszyńskiego w 1920 roku Skoczów znalazł się w granicach Polski. W latach od 1919 do 1935 pracował tu jako nauczyciel znany pisarz Gustaw Morcinek. Ku pamięci autora między innymi „Łyska z podkładu Idy” utworzono w Skoczowie muzeum biograficzne jego imienia, skąd rozpoczynamy naszą wyprawę. Musimy przy tym zrobić małą rodzinną odprawę, przypomnieć cel wycieczki oraz poinformować o ogólnych zasadach ruchu. Ostatecznie udaje nam się uformować konwój, złożony z jadącego na czele taty, ciągnącego na holu pedałującą na 16-calowym rowerze Oleńkę, podążającej za nami samodzielnie na swoim 24-calowym rumaku Alicji oraz zamykającej konwój mamy, ciągnącej na ogół przysypiającego w przyczepce dwumiesięcznego Adasia. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 

 



Zdjęcie: Marek Węglorz