okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> Kolorowy zawrót głowy

poradniki

Mocne, trwałe i skuteczne

Takie są właśnie nowoczesne hamulce tarczowe. Bez względu na warunki i pogodę zahamują kiedy trzeba.   Początek lat 90. ubiegłego... »

Na szlaku >> Góry Sowie


Kolorowy zawrót głowy

Paweł Domański
Ujmujące barwy, bajeczne ścieżki
Góry Sowie już od dawna były na liście do rowerowego odwiedzenia przez naszą grupę znajomych. Złota jesień ułatwiła nam decyzję. Jako że pogoda miała zaoferować na październikowy weekend temperatury sięgające 20 stopni i słońce, pomimo innych planów, w ostatniej chwili zdecydowaliśmy się na Góry Sowie.
 
Góry Sowie leżą na północnym przedmurzu wschodnich Sudetów, wyrastając więcej niż 500 metrów ponad równinny krajobraz Przedgórza Sudeckiego. Widoczne są z daleka. Jako bazę trzydniowego wyjazdu wybraliśmy Sokolec – wieś leżącą na południowych zboczach, na wysokości Wielkiej Sowy, najwyższego szczytu masywu. Lista chętnych na wyjazd okazała się długa i pojechaliśmy w składzie trzynastoosobowym. Chociaż na takich wypadach spotykamy się kilka razy do roku w różnych grupach, tym razem wyjazd łączy dwa pokolenia o rozpiętości wieku omalże 40 lat. 
Plan był prosty. Zamierzaliśmy zwiedzić Góry Sowie, jadąc jak najbliżej grani. Na pierwszy dzień zaplanowaliśmy południowo-wschodnią część, aż po Srebrną Górę. Ponieważ jesienne dni są krótkie, wyruszamy jak na nas dość wcześnie. Na początku czeka nas wspinaczka. Wybieramy wjazd asfaltową szosą na Przełęcz Jugowską. Sprawnie i bez większych trudności wyprowadza nas na grań równomiernie wyprofilowaną drogą o nachyleniu około pięciu procent. Na przełęczy dajemy sobie trochę czasu na odpoczynek i ruszamy niebieskim szlakiem MTB prowadzącym wzdłuż grani. Ścieżka systematycznie, chociaż już nie łagodnie, wspina się na Kalenicę, skąd stromym stokiem zjeżdżamy na Bielawską Polankę. Dalszy szlak wzdłuż grani zmienia barwę na żółtą, wyprowadzając nas raz to wznosząc się, a raz opadając na Przełęcz Woliborską.
Na dalszym odcinku oszczędzamy sobie strome wspinanie granią i wybieramy północny trawers stokówką oznaczoną kolorem niebieskim. Odcinek jest pięknie poprowadzony, pozwalając na spokojną jazdę. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 


Zdjęcie: Paweł Domański