okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> Pieniądze to nie wszystko

poradniki

Mocne, trwałe i skuteczne

Takie są właśnie nowoczesne hamulce tarczowe. Bez względu na warunki i pogodę zahamują kiedy trzeba.   Początek lat 90. ubiegłego... »

Na szlaku >> Podhale


Pieniądze to nie wszystko

Dorota Chojnowska
Owce zatoczyły wokół nas krąg
Historia zna niejeden przypadek, gdy skarb zatruwał – czy to umysły, czy bezcenną przyrodę – jak monety z dna Morskiego Oka...
 
Krzysztof Cudzich ma gest! Nikomu nie żałuje monet. Kto odwiedzi jego restaurację przy pensjonacie Wanta, może ich zaczerpnąć do woli z naczyń postawionych nieopodal wejścia. – Jak się kończą, dosypuję – mówi. Ma z czego. Na zapleczu stoją jeszcze dwie beczki pełne bilonu. Zaglądam do środka. Wciąż jeszcze pokrywa je wilgotny muł z dna Morskiego Oka. 
Rok 1989. Krzysztof Cudzich wprowadza się do leśniczówki Wanta nad Morskim Okiem. To były czasy! – Dno jeziora mieniło się wówczas monetami – wspomina. – Turyści wrzucali je jak do Fontanny di Trevi. Ciężko było im wytłumaczyć, że gdy monety rdzewieją, uwalniają się szkodliwe związki metali, które następnie oni wypijają wraz z herbatą kupowaną w schronisku. Tymczasem w Polsce szaleje inflacja. Pieniądze tracą wartość. Coraz więcej kosztuje chleb, buty, marzenia i pobożne życzenia. – Z początkiem lat 90. nie wrzucano już jednego pieniążka, lecz całe garście, a bywało, że również banknoty. Trzeba było działać.
Krzysztof tworzy grupę nurkową, która po raz pierwszy w historii schodzi na dno Morskiego Oka, by je posprzątać. Urobek znoszą na brzeg. Ku przestrodze. Czego tam nie ma! Oprócz monet, puszki, butelki, bielizna, a nawet sztuczna szczęka! Wszystko, co bezmyślność ludzką ręką wrzuciła do wody. Od dawna. Bliżej środka jeziora trafiają na śmieci jeszcze sprzed wojny. Niestety, przeważnie poniżej granicy 40 metrów. A zejście poniżej tej głębokości zagraża życiu, zatem wciąż jest prawdopodobne, że wśród nich znajduje się popiersie Franciszka Józefa. Obrosłe legendą trofeum wciąż spoczywa gdzieś w głębinach. I niech spoczywa, bo i tak jezioro hojnie obdarzyło nurkujących. – Po pięciu sezonach zebraliśmy około trzech ton monet. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 


Zdjęcie: Dorota Chojnowska