okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> Głodny roweru

poradniki

Mocne, trwałe i skuteczne

Takie są właśnie nowoczesne hamulce tarczowe. Bez względu na warunki i pogodę zahamują kiedy trzeba.   Początek lat 90. ubiegłego... »

Styl życia >> Paweł Pawłowicz


Głodny roweru

Z Pawłem Pawłowiczem, utytułowanym kulturystą i trenerem fitness, który przejechał samotnie na rowerze przez 50 krajów, rozmawia Jakub Terakowski
Park Narodowy Port Campbell, przy Great Ocean Road w stanie Wiktoria. W tle Dwunastu Apostołów
Czy jeździsz tak dużo, bo lubisz, czy musisz – ze względu na treningi – fitness, kulturystykę?
– Bo lubię. Zresztą „lubię” to zbyt mało powiedziane, ja kocham rower! Jestem nieustannie głodny roweru, kilometrów, świata, zwiedzania, wszystkiego, co ciekawe. A klub, który prowadzę – zajęcia, treningi – wręcz utrudniają mi realizowanie tej pasji, gdyż zabierają mnóstwo czasu. Notabene: wówczas, gdy sam jeszcze intensywnie uprawiałem kulturystykę, na rowerze jeździłem rzadko, a długich dystansów unikałem jak ognia. 

Co zatem spowodowało tak diametralną zmianę?
– To zasługa Ludwika Sentkiewicza, ponad 70-letniego mieszkańca Milanówka, który na rowerze przejechał Polskę wzdłuż i wszerz, pokonując imponujące trasy. O Ludwiku opowiedział mi jeden z klientów mojego klubu. Zaintrygował mnie, spotkaliśmy się, zaproponował wspólną wyprawę, pojechaliśmy. Pierwszy etap miał ponad 200 kilometrów długości, wieczorem nie mogłem ani chodzić, ani leżeć, ani usiąść na odparzonym tyłku. Pseudoircha w pseudokolarskich spodenkach, które wówczas miałem na sobie, zrobiła się twarda jak skóra.

Nie zniechęciłeś się?
– Wręcz przeciwnie, rower zachwycił mnie. Chwała Ludwikowi za to! Niestety, wkrótce on sam stwierdził, że uczeń przerósł mistrza i przestał mi towarzyszyć... Wcześniej nikt nie nadążał za nim, a teraz on nie mógł nadążyć za mną. Bo jeżeli już coś robię, jeżeli angażuję się, to bez reszty, na 100 procent. Niebawem wyruszyłem na swoją pierwszą, samotną wyprawę rowerową, po Szwecji.

W roku?
– 2006. Od tego czasu odwiedziłem blisko 50 państw, w tym prawie wszystkie kraje Europy oraz Maroko, Syrię, Tunezję i Australię. Podczas najdłuższej, miesięcznej wyprawy rowerowej wokół Półwyspu Iberyjskiego, pokonałem 7200 kilometrów. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: archiwum Pawła Pawłowicza