okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> W poszukiwaniu Skawińskiego

poradniki

Mocne, trwałe i skuteczne

Takie są właśnie nowoczesne hamulce tarczowe. Bez względu na warunki i pogodę zahamują kiedy trzeba.   Początek lat 90. ubiegłego... »

Na finiszu >> Bajew-ów 2-óch


W poszukiwaniu Skawińskiego

Przemysław Bajew
 
Kiedy serialowy „Czterdziestolatek” wypowiada kwestię: „Czego nie masz w sercu, nie znajdziesz w dalekich podróżach”, zawsze mam przed oczami nas, rowerowo podkręconych pasjonatów głodnych przygód. Wyruszamy w drogę – obojętnie – krótszą czy dłuższą, najczęściej zwiedzając świat już dobrze nam znany. Bez znaczenia, dokąd akurat trafiliśmy, bo i tak poruszamy się w obszarach przez nas już wcześniej „przerobionych”. Oczywiście niekoniecznie w sensie geograficznym, mam na myśli raczej to, że zabieramy ze sobą do plecaka nie tylko rzeczy niezbędne, ale też upychamy cały świat, jakim go sobie pieczołowicie ułożyliśmy w głowie, dźwigając zbędny balast. Kiedyś już o tym wspominałem. 
Właśnie skończyły się wakacje, wróciliśmy z urlopów mniej lub bardziej wypoczęci, bo może byliśmy troszkę niegrzeczni, późno kładliśmy się spać, a w dzień odwiedzaliśmy latarnie morskie, podświadomie sprawdzając, czy może na czubku którejś z nich mieszka zmęczony życiem Polak nazwiskiem Skawiński, bohater sienkiewiczowskiego „Latarnika”. Może by nas oświecił, zapalił lampę ukazującą kierunek, w jakim mamy podążać, może by nam powiedział, co my właściwie tutaj robimy? Ale ciężarem plecaka jesteśmy tak przytłoczeni, że pewnie nie mielibyśmy siły ani ochoty, by od niego cokolwiek usłyszeć. 
Zróbmy tak: z najbliższej latarni (może być wieża ratusza lub dowolnego obiektu sakralnego) wyrzućmy wszystko i zacznijmy pakować się do podróży od nowa. Nawet, jeśli jesteśmy akurat po urlopie i powoli wdrażamy się w codzienny tryb życia. Przecież każda podróż zaczyna się od postawienia pierwszego kroku, a ten krok możemy postawić na przykład już dziś. Bo mamy „mieć w sercu”, nie w plecaku. Bo w podróży jest jak w miłości – źle, jeśli kochamy nasze wyobrażenie o kimś, a nie kogoś takim, jakim on jest. Wówczas można już tylko czekać, kiedy wydarzy się katastrofa, a że się wydarzy – jest pewne. Nigdy nie będziemy gotowi na sto procent, by powiedzieć: „Oto wyruszam, jestem w pełni przygotowany, nic mnie nie zaskoczy”. To nieprawda, a jeśli sądzimy inaczej, znaczy, że ładujemy się pod górę po schodach w poszukiwaniu Skawińskiego. 
Podróż przez siebie, podróż przez świat, nowe miejsca, egzotyczne kraje, nie może się udać bez pokory i umiejętności zachwytu nad kimś lub czymś w ich najczystszej postaci, bez naszych dopisków, errat i gloss. Wakacje dają świetną ku temu okazję i aż się prosi, by na koniec tych kilku refleksji postawić pytanie... Ale nie, nie stawiam, bo chyba znam odpowiedź i nie miałbym czym się pochwalić. „Źle, źle, zawsze i wszędzie – Ta nić czarna się przędzie – Ona za mną, przede mną i przy mnie... – Lecz nie kwiląc jak dziecię – Raz wywalczę się przecie – Złotostruna nie opuść mnie lutni... – I zagrałem... i jeszcze mi smutniej”. Oby tych kilka wybranych wersów z „Mojej piosnki” ukochanego przeze mnie Norwida nigdy nie stało się niczyją odpowiedzią na żadne z pytań: czy tych postawionych, czy tych zawieszonych nad nami, których nawet nie chcielibyśmy usłyszeć. Bon voyage! 
 
Przemysław Bajew – jeździ na rowerze długo i dużo. Zwiedza świat przeważnie na czas, ale nie są mu obce leniwe przejażdżki. Pasjonat muzyki, książek i filozofii. Refleksje spod kasku snuje nieustannie. Pracuje i mieszka z rodziną w Puławach.
 


Zdjęcie: archiwum Przemysława Bajewa