okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!

poradniki

Mocne, trwałe i skuteczne

Takie są właśnie nowoczesne hamulce tarczowe. Bez względu na warunki i pogodę zahamują kiedy trzeba.   Początek lat 90. ubiegłego... »

Przed startem


Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!


Co roku z wakacji nad Bałtykiem wracam bardziej zbudowana. Przybywa nam rowerzystów. I to zarówno takich długodystansowych, z sakwami i namiotem, których z radością pozdrawialiśmy na szlaku R-10, jak i tych zwiedzających na dwóch kółkach najbliższe miejscowości. Kiedy lata były mniej słoneczne, zwykło się mówić: weźmiemy rowery, jak nie będzie co robić (w domyśle: nie da rady poplażować, bo pogoda nie ta), to chociaż pojeździmy. Tymczasem coraz częściej przejażdżki rowerowe to obowiązkowa aktywność podczas wczasowania. Jeśli nie mamy w planach długodystansowej turystyki, wcale nie musimy taszczyć rowerów z drugiego końca Polski. Hotele czy ośrodki wypoczynkowe, dysponujące bądź to własnymi rowerami na użytek gości, bądź wypożyczalniami jednośladów, to dziś standard. Popyt nakręca podaż – zatem i w najmniejszych miejscowościach, którym daleko do modnych kurortów, można znaleźć sezonową wypożyczalnię rowerów, żartobliwie mówiąc, u pana Janka w ogródku. 
Ta powszechność spędzania wolnego czasu „na rowerowo” cieszy tym bardziej, że widząc takich „letnich” cyklistów na pożyczonych jednośladach, wyobrażam sobie, że właśnie łapią bakcyla, który zostanie z nimi na dłużej. Niezmiennie martwi mnie natomiast co innego – infrastruktura drogowa, w wielu turystycznych miejscowościach nieprzystosowana do tak dużego ruchu, często dzielona z pieszymi, biegaczami, gokartami na pedały, hulajnogami, elektrycznymi skuterami i czym tam jeszcze da się przemieszczać. Chciałabym pomarudzić, ale o mądrą radę trudno. Nadmorskie miasta i miasteczka robią, co mogą i rzeczywiście – dróg i szlaków rowerowych przybywa, ale też rośnie liczba, wspomnianych wyżej, innych uczestników ruchu. Czy coś możemy zrobić? W trosce o swoje i innych zdrowie warto po prostu mieć oczy dookoła głowy i uzbroić się w cierpliwość, własną i wobec bliźniego. 
Na moje pocieszenie alternatywną wizję rowerowej przyszłości Polski snuje na łamach Marek Rokita. Ach, czego tam nie ma. A właściwie jest wszystko. Nasz kraj jawi się jako nieodległa kraina mlekiem i miodem płynąca, a wszystko to dzięki planowi rozwoju cykloturystyki w Polsce. I to niezależnie od najbliższych wyborów parlamentarnych i kształtu przyszłego rządu. Nasz kraj będzie więc można wygodnie przejechać wzdłuż, wszerz, a nawet wokół. Plan przewiduje bowiem utworzenie w ciągu 14 lat co najmniej 14 000 kilometrów długodystansowych rowerowych szlaków turystycznych według najwyższych standardów, w większości w formie wydzielonych z ruchu ogólnego dróg dla rowerów. Oj tak, nie będziemy już musieli zazdrościć innym. Będziemy najlepsi w Europie, a może i świecie!
I tym optymistycznym akcentem, dając się ponieść marzeniom, zapraszam do lektury
 
Izabela Dachtera-Walędziak
redaktor naczelna