okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> 8/2019 >> Biblioteka na rowerze

poradniki

Palcem po mapie

Błądzić jest rzeczą ludzką, jednak zagubienie podczas wycieczki rowerowej jest w stanie zburzyć radość, którą czerpiemy z jazdy.... »

Od drewna do karbonu

Nie ulega wątpliwości, że koło to jeden z najistotniejszych wynalazków ludzkości. Od tysięcy lat znajduje zastosowanie niemal we... »

Styl życia >> Lotna Czytelnia: Agnieszka Będkowska


Biblioteka na rowerze

Z Agnieszką Będkowską, zaangażowaną w projekt Lotna Czytelnia Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie, rozmawia Jakub Terakowski
Ekipa Lotnej Czytelni na Zlocie Rowerów Cargo „Łódź 2018”. Od lewej: Agnieszka Będkowska, Jerzy Woźniakiewicz, Lidia Staromłyńska, Ryszard Szelerewicz

Już chyba od pięciu lub sześciu lat widuję rower Lotnej Czytelni na krakowskich Plantach...
– Od sześciu. Wcześniej, ale tylko przez kilka miesięcy, jeździliśmy po wiślanych bulwarach.

A skąd pomysł na Lotną Czytelnię? Moja babcia wspomina wprawdzie objazdowe biblioteki, kursujące po wioskach, lecz regały montowano w autobusach.

– Wszystko zaczęło się od... braku miejsca do parkowania roweru cargo, zakupionego przez Stowarzyszenie Kraków Miastem Rowerów, z którym współpracujemy od dawna. Udostępniliśmy im garaż w zamian za możliwość korzystania z pojazdu. Postanowiliśmy wyjść w ten sposób do czytelników, a ściślej: wyjechać... (śmiech). Obecnie dysponujemy już własnym rowerem, ale przy większych akcjach wykorzystujemy obydwa.

Stowarzyszenie kupiło swój cargo właśnie z myślą o przewożeniu książek?

– Nie. Na własne potrzeby oraz aby promować ten rodzaj transportu towarów jako metodę walki ze smogiem.

A jaka idea przyświeca Lotnej Czytelni?

– Chcemy zachęcać do czytania w miejscach, w których akurat, w sposób naturalny, przebywamy. Czyli w miejscach, w których jesteśmy, bo wynika to z naszego rytmu dnia tudzież przypadku: w parku, w kawiarni, na przystanku. Dzięki nam nie trzeba specjalnie wybierać się do biblioteki. Chcemy trafiać do czytelników w ich otoczeniu, wychodzić poza bibliotekę, nawiązywać relacje, zachęcać do lektury; udowodnić, że czytać można wszędzie i nie trzeba mieć na to mnóstwa czasu.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Archiwum Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie