okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> 8/2019 >> Hulaj noga, piekła nie ma!

poradniki

Palcem po mapie

Błądzić jest rzeczą ludzką, jednak zagubienie podczas wycieczki rowerowej jest w stanie zburzyć radość, którą czerpiemy z jazdy.... »

Od drewna do karbonu

Nie ulega wątpliwości, że koło to jeden z najistotniejszych wynalazków ludzkości. Od tysięcy lat znajduje zastosowanie niemal we... »

Rower w mieście >> hulajnogi a rowery


Hulaj noga, piekła nie ma!

Marek Rokita
Już wkrótce rowerzyści będą musieli podzielić się infrastrukturą drogową z użytkownikami hulajnóg

Rowery zeszły na dalszy plan, przynajmniej w mediach. Teraz ich głównym bohaterem stała się hulajnoga elektryczna, zwłaszcza ta z wypożyczalni – za szybka, zawadzająca, irytująca i niebezpieczna. Właściwie nikt jej nie lubi, ale jej rosnąca popularność przeczy tej tezie. Jest antypiesza i antyrowerowa, a w niedalekiej przyszłości stanie się też antysamochodowa.

To nie jest sprawa wyłącznie polska. Przeciwnie –w krajach Europy Zachodniej problem pojawił się kilka lat wcześniej. Powstały firmy wypożyczające elektryczne hulajnogi na minuty, jako ekologiczny środek krótkodystansowego transportu miejskiego, który z powodzeniem może konkurować nie tylko z samochodami czy skuterami, ale również rowerami.
Problem wynika z tego, że prawo nie nadążyło za nowym zjawiskiem. Zeroemisyjne hulajnogi elektryczne – szybkie i niezależne od krzepy użytkownika – nie są już zabawkami na małych kółeczkach, którymi posługują się dzieci, często zanim jeszcze wsiądą na swój pierwszy rowerek. Można je uznać za pojazdy, tyle że nie ma o nich mowy w żadnej ustawie czy rozporządzeniu. Jednak już niedługo. Rząd przedstawił propozycje zmian w prawie, które mają ucywilizować rynek hulajnóg elektrycznych oraz ich użytkowników. W skrócie: takie urządzenie ma być traktowane jak rower, ale jednak nie do końca. Definicja roweru ma się nie zmienić, ale dzięki dopisanemu do niej zdaniu „Określenie to obejmuje również urządzenie transportu osobistego” (jego brzmienie może się jeszcze zmienić) rowerzyści „zyskają” nowych braci, nie tylko zresztą jeżdżących na hulajnogach, ale również innymi urządzeniami transportu osobistego (UTO), wyposażonymi w napęd elektryczny.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 



Zdjęcie: Zosia Komorowska