okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> No chyba, Przehyba

nowości

Gravelowe buty

Mamy już gravelowe opony, ramy, torby, koła, hamulce, widelce, gravelowe stroje i należy tylko wypatrywać gravelowych bidonów i... »

Kawa dla kolarzy

Czy są wśród nas prawdziwi kawosze? Nie mam najmniejszych wątpliwości – w końcu, gdy w czasie rowerowego spotkania padnie temat... »

System antykapciowy

Schwalbe zaprezentowało kolejny system zastępujący dętki, czyli Urban Airless System. Dzięki specjalnej, termokurczliwej, poliuretanowej... »

Torba na rower

Tym razem prezentujemy nieco inną torbę – Accent wprowadził do sprzedaży niedrogi pokrowiec, który przyda się, kiedy rower musi... »

poradniki

Z bagażem na plecach lub… biodrach

Lekki, wszechstronny i wygodny. Właśnie taki powinien być dobry plecak rowerowy. Jeszcze lepiej, jeśli nie odczujecie jego obecności na... »

Na szlaku >> z dzieciakami > Beskid Sądecki


No chyba, Przehyba

Bartłomiej Pawlak
Przed kościólkiem w Sewerynówce

Co zrobić, kiedy człowieka najdzie obsesyjna bez mała chęć zdobycia jakiejś góry na rowerze? Nauczony doświadczeniem powinienem wiedzieć, że najlepiej usiąść i poczekać, aż przejdzie. Ale gdzie tam, zamiast tego wciągnąłem w mój plan pozostałą część rodziny, z rodzicami włącznie, a Emilkę, moją córkę, namówiłem nawet do osobistego udziału w podboju gór.

Przy planowaniu nie obyło się bez kilku błędów, momentami awantura z nastolatką wisiała w powietrzu, ale koniec końców wszystko zakończyło się pomyślnie, wycieczkę zaliczamy do udanych i często ją wspominamy.
Beskid Sądecki to takie góry, które – mimo że są niezbyt daleko do Krakowa – jakoś zawsze są nam nie po drodze. Pewnego dnia wakacyjne wojaże zawiodły nas do Woli Kroguleckiej między Starym Sączem a Rytrem. Znajduje się tam platforma widokowa w kształcie spirali, zwana ślimakiem. Przyglądając się masywom Radziejowej i Przehyby po przeciwnej stronie Popradu, uruchomiłem w pamięci slajdy wspomnień z końca podstawówki, kiedy to z klasą byliśmy na zielonej szkole w Gołkowicach koło Starego Sącza. Pamiętam ośrodek kolonijny, wycieczkę na Przehybę, wygodną drogę, schronisko i maszt przekaźnika na szczycie. Może więc czas odświeżyć pokryte warstwą kurzu wspomnienia sprzed trzydziestu lat? W dodatku ta asfaltowa droga na szczyt kusiła i nęciła obietnicą komfortowego wjazdu.
Zaczęło się jak zwykle od zakupu i studiowania mapy, jako że jestem ze starej szkoły, która papierowy produkt kartograficzny przedkłada nad wszelkiego rodzaju elektronikę. Odświeżyłem też nieco wiadomości z lekcji geografii: Przehyba (1175 m n.p.m.) zlokalizowana jest w Paśmie Radziejowej w Beskidzie Sądeckim, oddzielając Stary Sącz, leżący u zbiegu dolin Dunajca i Popradu, od położonego po drugiej stronie pasma Pienin.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 



Zdjęcie: Bartłomiej Pawlak