okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!

nowości

Gravelowe buty

Mamy już gravelowe opony, ramy, torby, koła, hamulce, widelce, gravelowe stroje i należy tylko wypatrywać gravelowych bidonów i... »

Kawa dla kolarzy

Czy są wśród nas prawdziwi kawosze? Nie mam najmniejszych wątpliwości – w końcu, gdy w czasie rowerowego spotkania padnie temat... »

System antykapciowy

Schwalbe zaprezentowało kolejny system zastępujący dętki, czyli Urban Airless System. Dzięki specjalnej, termokurczliwej, poliuretanowej... »

Torba na rower

Tym razem prezentujemy nieco inną torbę – Accent wprowadził do sprzedaży niedrogi pokrowiec, który przyda się, kiedy rower musi... »

poradniki

Z bagażem na plecach lub… biodrach

Lekki, wszechstronny i wygodny. Właśnie taki powinien być dobry plecak rowerowy. Jeszcze lepiej, jeśli nie odczujecie jego obecności na... »

Przed startem


Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!


Planujecie może jeszcze w te wakacje wyjazd do Krakowa? Jeśli tak, koniecznie pozdrówcie od nas ekipę Lotnej Czytelni Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej. Zakładam, że podczas wizyty w grodzie Kraka zajrzycie na Planty, zatem nie zdziwcie się, jeśli mijać Was będzie rower z przyczepką z przodu po brzegi wypełnioną książkami. Niech Was również nie zaskoczy sympatyczna zachęta mobilnej bibliotekarki do wypożyczenia książki bez zbędnych formalności. I nie bójcie się, jeśli nie jesteście z Karkowa lub okolic. Książkę możecie zabrać ze sobą, gdziekolwiek mieszkacie, i przeczytawszy do krakowskiej biblioteki ją odesłać. Ponoć, jak przekonuje nas w wywiadzie rozmówczyni Kuby Terakowskiego, to działa, a czytelnicy są nad wyraz uczciwi.
Jeśli już o pozdrowieniach z wakacji mowa – poprosimy jeszcze o pocztówkę. Fakt, że zagraniczną. Za to skąd! Zakładam, że po lekturze artykułu Piotra Ejsmonta o kolarskich muzeach, jeśli akurat macie w planach wyjazd do Niemiec, Francji, Belgii lub Włoch, a kochacie kolarstwo tak jak Piotr, nie ominiecie rekomendowanych przez niego miejsc. Czego w tych muzeach nie ma. Od pucharów, medali z wielkich tourów, artykułów prasowych i książek, po sprzęt (w tym oczywiście rowery) i detale. Belgijskie Roeselare to Luwr dla autora i nie ma się czemu dziwić – w muzeum można znaleźć perełki, przy których, mówiąc żartobliwie „Mona Lisa” to taki sobie obrazek. Jest zatem przedwojenna koszulka firmy Alcyon pożarta przez mole. Jest strój przełajowego mistrza świata Svena Nysa, cały w zaschniętym – ale jakże zabytkowym dziś – błocie. Są rozpadające się stare buty kolarskie – skórzane, zapinane na guziki kamasze. Jest i prostokątna walizka z metalowymi okuciami  z lat 60. XX wieku – tak przewożono rzeczy kolarzy z kolumny Tour de France z jednego do drugiego miasta etapowego. Piotr zadeklarował, że w takim miejscu (muzeum posiada także pokaźną bibliotekę) mógłby zamieszkać. Choćby na jakiś czas.
Z kolei Marek Rokita, autor niebojący się trudnych tematów, tym razem wziął na warsztat hulajnogi. Za ich popularnością, szczególnie w e-wydaniu, nie nadąża prawo. Według Marka już nie rowery, a właśnie hulajnogi, zwłaszcza te z wypożyczalni – za szybkie, zawadzające, irytujące i niebezpieczne – to główne bohaterki ostatnich doniesień drogowo-medialnych. Z jednej strony, nikt hulajnóg nie lubi, ale – czy nam się to podoba, czy nie – ich zauważalna obecność na ulicach przeczy tej tezie. W powszechnej opinii hulajnoga jest antypiesza, antyrowerowa, w niedalekiej przyszłości stanie się też antysamochodowa. A może jest szansa na zgodne współistnienie?

Zapraszam do lektury
Izabela Dachtera-Walędziak
redaktor naczelna