okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 7/2019 >> Bohaterka własnej historii

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Styl życia >> Maria Garus


Bohaterka własnej historii

Z Marią Garus, od dwóch lat w samotnej, rowerowej podróży z Alaski do Ushuaia, rozmawia Jakub Terakowski
Alaska Wrangell Mountains, w drodze do Jukonu, Kanada (lipiec 2017)
Halo, halo! Słyszymy się?
–Tak, znakomicie.

Która godzina jest tam teraz u Ciebie?
– Piętnasta.

A w Polsce dwudziesta druga. Zakończyłaś już dzisiejszy etap, czy zrobiłaś sobie przerwę, aby porozmawiać?
– Zakończyłam.

Wcześnie...
– Tutaj zawsze staram się kończyć o tej porze, ale jadę od piątej rano.

Masz naturę skowronka, czy z innych względów?
– Z innych. Po pierwsze upał jest tu tak nieznośny, że najchętniej jechałabym nocą, ale to byłoby zbyt ryzykowne. A po drugie – właśnie ze względów bezpieczeństwa. Muszę bowiem zawczasu zadbać o nocleg, aby zmrok nie zastał mnie w nieprzyjaznym punkcie, których tu nie brakuje. Gdybym przed naszą rozmową nie znalazła odpowiedniego lokum, musielibyśmy przełożyć ją na później. Ostatnio, w Salwadorze czy Gwatemali, drogi pustoszały około szesnastej i strach było jeździć. Nauczyłam się więc odpowiedniego rytmu w Ameryce Środkowej.

A gdzie jesteś teraz?
– W Panamie, w remizie, w cieniu, pod daszkiem, leżę sobie na hamaku.

W jakiej miejscowości?
– Aaaa... (śmiech). Nie wiem. Jakieś 80 kilometrów na wschód za miastem David. Tu jest mnóstwo wiosek, codziennie mijam ich tyle, że trudno mi zwracać uwagę na nazwy. To nie jest mi do niczego potrzebne.

A jak dzisiaj znalazłaś nocleg?
– Jak zwykle. Jechałam i rozglądałam się za budynkiem policji lub straży pożarnej. Zobaczyłam remizę, zatrzymałam się, poprosiłam o nocleg.

Nie odmówili?
– Nigdy tego nie robią. Czasem odmawiają parom, ale nie mogą tego zrobić samotnej kobiecie, bo ryzykowaliby jej życiem. W Ameryce Środkowej kobiety nie jeżdżą samotnie na rowerach, a szczególnie białe... Zupełnie inaczej było przez pierwsze pół roku mojej wyprawy. Nigdy nie korzystałam z takich noclegów na 
Alasce, w Kanadzie czy Stanach Zjednoczonych. Tam wszędzie mogłam rozbić namiot bezpiecznie, tu na każdym kroku muszę liczyć na pomoc mundurowych.
.
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 


Zdjęcie: Archiwum Marii Garus