okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 7/2019 >> Tak blisko, jak tylko się da

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> rowertirem przez Mazowsze


Tak blisko, jak tylko się da

Piotr Łyczko
Obowiązkowa fotka z symbolem Warszawy – Pałacem Kultury i Nauki
Już tak mamy w rodzinie, że nie potrafimy usiedzieć na miejscu, ciągle gdzieś nas niesie i znajdujemy radość w wycieczkach, zarówno wokół naszego rodzinnego Opola, jak i dalszych.
 
Kiedy tylko sprzęt narciarski wyląduje na dobre w szafie w oczekiwaniu na następny sezon, rozpoczynają się dyskusje o wyprawach rowerowych, niecierpliwe studiowanie prognoz pogody i wypatrywanie warunków odpowiednich na rowerowe jazdy. Tak było też w przypadku tej miniwyprawy. Do dyspozycji, z powodu spraw zawodowych, było tylko kilka dni, więc mieliśmy nieco ograniczone pole manewru. Dyskutowaliśmy z moim synem o błędach popełnionych w zeszłym roku na trasie do Wiednia (za dużo bagażu) i jak ich uniknąć przy planowaniu kolejnej wyprawy. 
Dla urozmaicenia sobie naszych lokalnych wycieczek używamy czasem tandemu, jazda na nim umożliwia też prowadzenie rozmów w trakcie podróży. Po żwawym pokonaniu jednego z podjazdów niemal jednocześnie nasunęła nam się myśl: tym razem jedziemy tandemem! 
Tu jednak od razu pojawił się problem, jak zabrać ze sobą sprzęt kempingowy, bo założeniem naszych wypraw jest spanie pod namiotem. Nawet mając w zeszłym roku do dyspozycji dwa bagażniki na naszych trekkingach, ledwo spakowaliśmy wszystkie potrzebne graty (jak się okazało, nie wszystkie takie potrzebne), więc raczej nie ma mowy, żeby dać radę na jednym bagażniku. Padł pomysł, że podczepimy przyczepkę. Sponsorem tego sprzętu stał się przemiły właściciel firmy, która wyprodukowała nasz tandem – bardzo zapalił się do naszego pomysłu jazdy zestawem o długości ponad trzech metrów. Kiedy pojawiła się przesyłka z przyczepką, przystąpiliśmy do drobnych modyfikacji sprzętu, tak aby w końcu rozpocząć testy w terenie. Sama jazda tandemem po mieście wymaga nieco innej techniki, a co dopiero takim zestawem. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Piotr Łyczko