okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> Piknik w Iranie

poradniki

Z węża lub butelki

Bidon pełen wody jest tak samo ważny jak zapasowa dętka czy podręczny zestaw narzędzi. Bez częstego nawadniania nie ma mowy o wydajnej i... »

Korespondencja >> samotna kobieca wyprawa z Polski do Azji


Piknik w Iranie

Joanna Kaszewiak
Trawertynowe tarasy w Badab-e Surt, północny Iran
Okopcony, blaszany czajnik, zdjęcie kobiety bez głowy, śnieg w górach – to rzeczy, które przychodzą mi na myśl, gdy wspominam drugą wizytę w Iranie. Zgódźmy się jednak, że to nie jest zestaw typowych skojarzeń.
 
W zasadzie nie powinno mnie tu być wcale. W podróży z Polski na kraniec Azji powinnam teraz jechać przez Chiny. Gdybym tylko miała wizę. Na ogół uzyskanie dokumentu pozwalającego na wjazd do kolejnego kraju raczej nie było nadmiernie skomplikowane. Ale akurat nie w przypadku wizy chińskiej w Azji Środkowej latem 2017 roku. Geopolityka. Gęsty splot obostrzeń formalnych, czynników klimatycznych i promocji lotniczych sprawia, że postanawiam zrezygnować z Chin, przeczekać gdzieś porę deszczową w Azji Południowo-Wschodniej i wrócić tam, gdzie było fascynująco. Do Iranu przylatuję na dwa miesiące, tym razem z zamiarem przejechania północnej części kraju.
Żeby uniknąć zbędnych nieporozumień, czuję się zobowiązana do obalenia dwoma szybkimi ruchami, szach i mat, mitów propagowanych z zapałem przez samych Irańczyków. Otóż większość spotkanych przeze mnie wcześniej mieszkańców dawnej Persji twierdziła jednogłośnie, że północ to najpiękniejsza część ich kraju. Mówili także, że rośnie tam dżungla.
Zacznijmy od pojęcia dżungla: las po persku nazywa się jangal, i zarówno w wymowie, jak i w pisowni najbliższy jest angielskiemu słowu jungle. I to właśnie słowo używane jest nazbyt pochopnie, by opisać północy Iran. Nie żadna dżungla tu jednak rośnie, a zagajnik. Lasek. W porywach las.
Po drugie, punkt widzenia – jak wiadomo – zależy od punktu siedzenia. W pustynnym i półpustynnym Iranie, który rozściela się na obszarze ponad 1,5 tysięca kilometrów kwadratowych paletą żółci, ochry i brązów, każdy żyzny i urodzajny fragment terenu jest czymś egzotycznym i zjawiskowo pięknym. A zielono jest wyłącznie nad Morzem Kaspijskim (w górskich dolinach uprawia się nawet ryż i herbatę). 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Joanna Kaszewiak