okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 7/2019 >> Skandynawia Japonii

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Korespondencja >> Hokkaido


Skandynawia Japonii

Anna Majchrzak
Najdalej na północ wysunięty punkt Hokkaido, przylądek Sōya. Stąd przy dobrej pogodzie widać już rosyjski Sachalin

Znacie małą, pomarańczową dynię hokkaido, którą można gotować bez obierania ze skóry?

My znaliśmy ją dużo wcześniej, zanim dowiedzieliśmy się, że Hokkaido to druga co do wielkości wyspa Japonii i że warto wybrać się na nią z rowerem. Ale na tejże wyspie triumfy święci melon, a nie dynia. Melonowe można kupić lody, bułeczki, ciastka, galaretki, świeże melony oczywiście też, a przy drogach stoją gigantyczne metalowe melony, zapraszające do przydrożnych kafejek na lodowe desery melonowe. Japończycy pytani o dynię z Hokkaido, nie widzą żadnego związku pomiędzy warzywem a ich najbardziej wysuniętą na północ wyspą. Zostawiamy tę zagadkę póki co nierozwiązaną – odpowiedzi nie znaleźliśmy też w sklepach na Hokkaido, w których można kupić dynię… importowaną z Nowej Zelandii.
Na Hokkaido przypłynęliśmy w połowie czerwca, promem z Tsurugi na Honsiu, płynącym do Tomakomai, gdzie późnym wieczorem, po prawie całodobowym rejsie, wyjechaliśmy razem z grupą motocyklistów z brzucha wielkiego promu na zupełnie puste drogi. W porcie Tomakomai Higashi nie ma nic poza samym portem i był to idealny wstęp do poznania wyspy. Na Hokkaido bardzo często przez wiele kilometrów nie ma zabudowań, widzi się tylko zuchwałe lisy i znaki przestrzegające przed spotkaniem niedźwiedzia brunatnego, którego nam akurat ujrzeć się nie udało. Za to tamtej pierwszej nocy na wyspie przyszło załamanie pogody, które było preludium do kolejnych deszczowych dni, nieustającej mżawki i zbliżającego się tajfunu. Dodatkowe koce zostawiliśmy w Korei Południowej miesiąc wcześniej, część zimowych ubrań odesłaliśmy do domu, a tymczasem tamten zimny front zmusił nas do założenia ciepłych rzeczy, które zdążyliśmy schować już na dnie sakwy.
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Paweł Szymański