okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> 6/2019 >> Bujanie w obłokach

poradniki

Mocne, trwałe i skuteczne

Takie są właśnie nowoczesne hamulce tarczowe. Bez względu na warunki i pogodę zahamują kiedy trzeba.   Początek lat 90. ubiegłego... »

Na szlaku >> Międzygórze, Stronie Śląskie i okolice


Bujanie w obłokach

Edyta Rzymowska
Cała para w nogi, by wdrapać się na Czarną Górę
Miejsce trochę ukryte, jakby zapomniane. Otoczone przez góry, lasy, ciszę i spokój. Czas jakby stanął tu w miejscu. Kiedy spaceruje się uliczkami Międzygórza, bo o nim mowa, czuć ducha czasów Marianny Orańskiej. 
 
Księżna ta zakupiła w 1840 roku osadę drwali wraz z okolicami masywu Śnieżnika i zagospodarowała te tereny na miejscowość letniskową. To za jej bytności wybudowano tutaj wiele, tak charakterystycznych dla tej miejscowości, willi i domów w stylu tyrolskim. Postawiono schronisko na Śnieżniku i zagospodarowano tereny przyległe do wodospadu Wilczki. W kolejnych latach otwarto tutaj ośrodek leczenia chorób płuc oraz rozbudowywano kompleks sanatoryjny. Do wioski prowadzi jedna jedyna droga z Kłodzka przez Wilkanów lub Domaszków. Poza tym z każdej strony jest ona szczelnie otoczona przez Sudety. 
To Międzygórze wybraliśmy na bazę naszej majówkowej wyprawy rowerowej. Wybór okazuje się perfekcyjny. Mimo majówki, nie docierają tu tłumy turystów. Zamieszkujemy na uboczu wsi, w niezwykle klimatycznej Willi Krokus. Dzięki tej lokalizacji, każdy rowerowy dzień będziemy rozpoczynać zjazdem z górki na pazurki.
Celem pierwszego dnia stają się zbocza Czarnej Góry oraz Jaskinia Niedźwiedzia w Kletnie. Zjeżdżamy ostro w dół do głównej ulicy – Wojska Polskiego, wiodącej przez wioskę i kierujemy się w stronę rozgałęzienia szlaków turystycznych w jej centrum. Mamy okazję podziwiać wspomniane już zabytkowe zabudowania w stylu alpejskim. Gdyby ktoś postawił nas tutaj nagle, pośród tego klimatu, nikt z nas chyba nie pomyślałby, że jest nadal w Polsce, a większość obstawiłaby przedgórze Alp. Na rozwidleniu dróg skręcamy w lewo i od razu zaczynamy nieco mocniejszą wspinaczkę. Początkowo śmiejemy się z zadyszki, która bardzo szybko dopada każdego z nas, jednak niebawem okazuje się, że śmiesznie to może wcale nie być, gdyż wspinaczka wydaje się nie mieć końca. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Edyta Rzymowska