okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> 6/2019 >> Južné.sk

poradniki

Mocne, trwałe i skuteczne

Takie są właśnie nowoczesne hamulce tarczowe. Bez względu na warunki i pogodę zahamują kiedy trzeba.   Początek lat 90. ubiegłego... »

Na szlaku >> Słowacja


Južné.sk

Paweł Pesz
Panorama Rožňavy z Rudawami Słowackimi w tle
Z Wrocławia do Koszyc dotarłem koleją – podróż zajęła dobę, obfitowała w zwroty akcji, ale ostatecznie zakończyła się happy endem. Zameldowałem się w hostelu i pomaszerowałem do centrum, żeby jeszcze przed zachodem słońca zakosztować jak najwięcej z drugiego pod względem liczby mieszkańców miasta Słowacji. 
 
Spacerowałem brukowanym głównym deptakiem, ulicą Hlavną, zaglądałem do urokliwych bocznych zaułków, a wieczór zakończyłem degustacją smażonego sera, tutaj nazywanego vyprážanym.
Nazajutrz była niedziela, a w ten dzień przed południem większość koszyckich atrakcji turystycznych jest zamknięta. Na szczęście udało mi się zobaczyć wspaniałe wnętrze Dómu svätej Alžbety, ukończonego w 1508 roku po ponadstuletniej budowie, najdalej wysuniętej na wschód katedry w stylu gotyckim i największego kościoła w kraju. Zerknąłem też do pobliskiej, również gotyckiej kaplicy św. Michała, pierwotnie służącej za kostnicę. Niedzielna sjesta nie obowiązywała za to w muzeum archeologicznym, pod którą to nazwą kryją się intrygujące wykopaliska murów miejskich z bramą, mostem i systemem kanalizacji, leżące parę metrów pod ulicą Hlavną.
Koszyce opuściłem, jadąc drogą nr 3319, która powoli, lecz zdecydowanie zaczęła się wspinać na zalesione zbocza rozpoczynających się tu Rudaw Słowackich. Już po kilkunastu kilometrach uraczyła mnie ona pierwszą wymagającą ścianką. Za nią teren się wypłaszczył, drzewa ustąpiły polom, a na drugim planie pojawiły się górskie widoki, pięknie oświetlone sierpniowym słońcem.
Pierwszą większą miejscowością na mojej drodze był Jasov – wieś o średniowiecznych korzeniach, ze stalaktytową jaskinią. Jej długość wynosi 2811 metrów, a 720 zostało udostępnione zwiedzającym. Zamieszkana przez ludzi od czasów neolitu, była również siedliskiem niedźwiedzia i hieny jaskiniowej. Obecnie jest domem dla 19 gatunków i około 600 osobników nietoperzy. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 


Zdjęcie: Paweł Pesz