okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> 6/2019 >> Na fischbrötchen do Krakowa

poradniki

Mocne, trwałe i skuteczne

Takie są właśnie nowoczesne hamulce tarczowe. Bez względu na warunki i pogodę zahamują kiedy trzeba.   Początek lat 90. ubiegłego... »

Na szlaku >> Pojezierze Meklemburskie


Na fischbrötchen do Krakowa

Szymon Nitka
O popularności rekreacji i sportów wodnych na Pojezierzu Meklemburskim mówi liczba wodnych garaży, na jakie natknęliśmy się niedaleko centrum Neubrandenburga. Jest ich tu ponad 500!
Majowej tradycji stało się zadość – kolejny bardzo długi weekend ponownie spędziliśmy na szlakach rowerowych Niemiec. Regionem, który wybraliśmy na miejsce tegorocznej majowej wycieczki, było nazywane „Krainą 1000 jezior” Pojezierze Meklemburskie, położone kilkadziesiąt minut jazdy pociągiem od Szczecina.
 
Bezpośredni transport pomiędzy Szczecinem a miastami niemieckiej Meklemburgii-Pomorza Przedniego zapewnia Stadttore-Linie – połączenie kolejowe uruchomione w 2016 roku przez Deutsche Bahn i Przewozy Regionalne. Nazwa opisuje charakterystykę trasy: Linia Bram Miejskich łączy Szczecin z miastami północnych Niemiec o kilkusetletniej historii, między innymi z Neubrandenburgiem, Güstrow, Schwerinem i Lubeką, których nazwy nadano kursującym po linii pociągom. Oczywiście w każdym znajduje się wygodny przedział rowerowy. A tani bilet grupowy, uprawniający do nieograniczonych przejazdów na obszarze Meklemburgii-Pomorza Przedniego, można nabyć nawet w kasie szczecińskiego dworca.
W sobotnie popołudnie prawie pustym pociągiem dotarliśmy do miasta Güstrow, gdzie zaczynała się nasza majówkowa trasa po Pojezierzu Meklemburskim. Fara, stojąca na głównym miejskim placu, swoją majestatyczną bryłą przypomniała nam, że po dwóch latach znowu trafiliśmy do krainy pięknego niemieckiego gotyku bałtyckiego. Jednak za cenniejszą od kościoła farnego uznaje się kolegiatę w Güstrow, pochodzącą z XIII wieku. Wśród znajdujących się wewnątrz obiektów zwraca uwagę rzeźba autorstwa Ernsta Barlacha, rzeźbiarza z przełomu poprzednich stuleci. „Lewitująca” postać ma twarz Käthe Kollwitz, niemieckiej rzeźbiarki, i jest hołdem dla poległych w I wojnie światowej. Wrażenie robią na nas efektowne drzewa genealogiczne Ulryka, księcia Meklemburgii, wraz ze stojącymi przed nimi rzeźbami fundatora i dwóch jego żon. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 


Zdjęcie: Szymon Nitka