okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> 6/2019 >> Człowiek człowiekowi… człowiekiem

poradniki

Mocne, trwałe i skuteczne

Takie są właśnie nowoczesne hamulce tarczowe. Bez względu na warunki i pogodę zahamują kiedy trzeba.   Początek lat 90. ubiegłego... »

Na finiszu >> Bajew-ów 2-óch


Człowiek człowiekowi… człowiekiem

Przemysław Bajew
 

Mam około 70 kilometrów do domu. Siedzę bezradnie na przeszklonym przystanku autobusowym, obok leży rower z wyjętym kołem. Zapasowa dętka syczy. Pewnie zniszczyłem ją przy zakładaniu. Po chwili w zatoczkę dynamicznie wjeżdża auto z dwoma rowerami mocowanymi na tylnym haku. – Cześć, co się stało? – pyta, szybko wysiadając, młody chłopak. W aucie siedzi jeszcze dziewczyna, która się uśmiecha. Jestem kompletnie zaskoczony, przemyka mi nawet przez myśl, że ona jest „na wabia”, a chłopak przywali mi gazrurką, zwiąże starą dętką, zabierze rower, i takie tam. 

Zanim zdążyłem odpowiedzieć, on, nie tracąc tempa, dał mi dętkę i zestaw naprawczy z klejem. Jeszcze nie przyszło mi do głowy cokolwiek sensownego, już odjeżdżał. Zostałem znowu sam na jakimś zadupiu, jak ta ostatnia łajza, nieobrabowany, niemogący zrozumieć, co się stało. A stała się rzecz najzwyklejsza w świecie: człowiek pomógł drugiemu człowiekowi. Bez medialnego szumu zadziało się najprawdziwsze dobro, nieoczekujące wdzięczności. Niesamowite, prawda? I do czego to doszło, żeby uznać tę historię za niezwykłą? Coś z nami wszystkimi jest nie tak, że spodziewamy się dobroci po różnych fundacjach, trudniących się poprawą naszego samopoczucia i pomocą potrzebującym – czasem niestety w tej kolejności – a trudno nam docenić zwykłe ludzkie gesty, z którymi spotykamy się wprost na ulicy. Mam od lat serdecznego przyjaciela, zajmuje się branżą rowerową. Od lat wspiera w różny sposób miejscowe środowisko cyklistów. Można powiedzieć, że w dużej mierze to dzięki niemu ono się rozrosło i trwa. Facet niczego nie oczekuje, rzadko gdzieś o nim wspomną, a on sam wyrazy wdzięczności zawsze przyjmuje z lekkim zakłopotaniem. Dzięki takim ludziom, jak Piotr, i zupełnie mi nieznany kierowca gdzieś spod Annopola, nieustannie we mnie powraca wiara w człowieka. Dopóki tacy ludzie istnieją, dopóki do napompowania kół nie musimy wzywać urzędnika Ministerstwa Pompek i Urządzeń Okołorowerowych, póty nasz świat będzie nadawał się do zamieszkania. Mam oczywiście nadzieję, że i Państwo macie wokół siebie takich Piotrów skrzyżowanych z „nieobrabowującymi” kierowcami. Zatem cieszmy się nimi i dziękujmy, że los stawia ich na naszej drodze! 
 
Przemysław Bajew – jeździ na rowerze długo i dużo. Zwiedza świat przeważnie na czas, ale nie są mu obce leniwe przejażdżki. Pasjonat muzyki, książek i filozofii. Refleksje spod kasku snuje nieustannie. Pracuje i mieszka z rodziną w Puławach.