okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 6/2019 >> Płuc nie wypluliśmy, z tarczą przybyliśmy

nowości

Gravelowe buty

Mamy już gravelowe opony, ramy, torby, koła, hamulce, widelce, gravelowe stroje i należy tylko wypatrywać gravelowych bidonów i... »

Kawa dla kolarzy

Czy są wśród nas prawdziwi kawosze? Nie mam najmniejszych wątpliwości – w końcu, gdy w czasie rowerowego spotkania padnie temat... »

System antykapciowy

Schwalbe zaprezentowało kolejny system zastępujący dętki, czyli Urban Airless System. Dzięki specjalnej, termokurczliwej, poliuretanowej... »

Torba na rower

Tym razem prezentujemy nieco inną torbę – Accent wprowadził do sprzedaży niedrogi pokrowiec, który przyda się, kiedy rower musi... »

poradniki

Z bagażem na plecach lub… biodrach

Lekki, wszechstronny i wygodny. Właśnie taki powinien być dobry plecak rowerowy. Jeszcze lepiej, jeśli nie odczujecie jego obecności na... »

Wydarzenie >> ABSA Cape Epic 2019


Płuc nie wypluliśmy, z tarczą przybyliśmy

Łukasz Momot
Obóz w Stellenbosch
Jakiś czas temu zdecydowałem, że najważniejszym wydarzeniem sezonu będzie dla mnie start w jednym wyścigu etapowym rocznie. Przejechałem kilka w Polsce. Dowiedziałem się, z czym to się je i jak w ogóle wygląda ściganie się kilka dni z rzędu w wymagających warunkach. Zamarzyłem o Cape Epic, najtrudniejszym i najbardziej wymagającym maratonie MTB na świecie. Czemu nie i kiedy, jeśli nie teraz?
 
W niedzielę 24 marca 2019 roku zakończył się ostatni dzień wyścigu etapowego na rowerach górskich ABSA Cape Epic. Prolog i kolejne siedem etapów złożyło się na osiem dni ścigania. W tym czasie około 1300 zawodników przejechało 625 kilometrów i wjechało na łączną wysokość ponad 16 000 metrów. W najtrudniejszym i najważniejszym maratonie etapowym MTB nie zabrakło Polaków. Oprócz światowej elity, w tym Mai Włoszczowskiej, która debiutowała w południowoafrykańskiej etapówce, wystartowaliśmy my, czyli Łukasz Momot i Aleksander Gręda. Dwaj zapaleńcy z teamu skleprowerowy. pl. Było to spełnienie naszych marzeń.
Decyzja o starcie w RPA zapadła kilka lat temu, w 2012 roku, po przeczytaniu o Cape Epic w prasie rowerowej. Zapadła, ale tylko gdzieś w głęboko skrywanej podświadomości, bo przez następne sześć lat nie zrobiłem nic, co by mnie do tego startu bezpośrednio zbliżyło. Na usprawiedliwienie mojej bierności mogę podać kilka ważnych powodów: za daleko, to tylko dla najmocniejszych, nie mam dobrego roweru, nie znam się, nie dam rady, no i za drogo. 
Wyścig jest tak popularny, że wejściówki „early birds” na 2019 rok rozeszły się w około zero sekund! Swój start można również wylosować. Z czystym sumieniem mogłem zatem do zestawu wymówek dopisać: na pewno nie będę miał tyle szczęścia, by mnie wylosowano. Całe szczęście moje nastawienie się zmieniło. 
Byłem tak zdeterminowany, że nie chciałem nawet liczyć na uśmiech od losu i pojechałem w 2018 roku na wolontariat do RPA, aby pomagać przy organizacji wyścigu. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Archiwum JustAnEpic