okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 5/2019 >> Tyranozaur, kabała i… ojciec Mateusz

nowości

Gravelowe buty

Mamy już gravelowe opony, ramy, torby, koła, hamulce, widelce, gravelowe stroje i należy tylko wypatrywać gravelowych bidonów i... »

Kawa dla kolarzy

Czy są wśród nas prawdziwi kawosze? Nie mam najmniejszych wątpliwości – w końcu, gdy w czasie rowerowego spotkania padnie temat... »

System antykapciowy

Schwalbe zaprezentowało kolejny system zastępujący dętki, czyli Urban Airless System. Dzięki specjalnej, termokurczliwej, poliuretanowej... »

Torba na rower

Tym razem prezentujemy nieco inną torbę – Accent wprowadził do sprzedaży niedrogi pokrowiec, który przyda się, kiedy rower musi... »

poradniki

Z bagażem na plecach lub… biodrach

Lekki, wszechstronny i wygodny. Właśnie taki powinien być dobry plecak rowerowy. Jeszcze lepiej, jeśli nie odczujecie jego obecności na... »

Na szlaku >> Sandomierz i okolice


Tyranozaur, kabała i… ojciec Mateusz

Katarzyna Łaskawiec
Ławeczka Green Velo u stóp sandomierskiego zamku to obowiązkowe miejsce na rowerową fotkę!
Rowerowego bakcyla złapaliśmy równo cztery lata temu, kiedy po raz pierwszy zdecydowaliśmy się na wakacje na siodełku. Krótka objazdówka wokół Kielc przerodziła się w pasję do cykloturystyki, która trwa do dziś. Z przyjemnością więc wróciliśmy w region, w którym wszystko się zaczęło – tym razem na celowniku mieliśmy jego południowo-wschodnią część.
 
Zanim zaczniemy zachwycać się różnymi odkryciami na naszej świętokrzyskiej trasie, zacznijmy od łyżki dziegciu. Pierwsze wrażenie po wyjściu z pociągu w Ostrowcu Świętokrzyskim było, nazwijmy rzeczy po imieniu, fatalne. Wysiadając z nowiutkiego, klimatyzowanego pociągu, zderzyliśmy się z obskurnym peronem i rozpadającymi się schodami, którymi – na dobry początek – przyszło nam wnosić nasze objuczone sakwami rowery. Jak na drugie największe miasto w województwie, pierwsze wrażenie wypadło bardzo niekorzystnie. Nic dziwnego, że gdy udało nam się wydostać z okolic dworca, czym prędzej zdecydowaliśmy się opuścić miasto i ruszyć w stronę zaplanowanych na ten dzień atrakcji. 
Po pierwszych przejechanych kilometrach humory znacznie się poprawiły. Obraliśmy azymut na JuraPark Bałtów – jeden z najpopularniejszych dinoparków w kraju. Choć trasę pokonaliśmy po potencjalnie ruchliwej drodze wojewódzkiej, zauważyliśmy, że na całej jej długości powstawała już wtedy oddzielona droga dla rowerów. Mamy nadzieję, że od tamtego czasu już oddana do użytku. 
I choć banery wzdłuż szosy regularnie przypominały nam, że zbliżamy się do JuraParku, naszą uwagę przykuł skręt na Muzeum Archeologiczne Krzemionki. Choć decyzja, aby je odwiedzić, została podjęta trochę spontanicznie, musimy przyznać, że była to jedna z lepszych niespodzianek, którą obowiązkowo trzeba dodać do trasy naszej wycieczki. O co chodzi? Geologia regionu świętokrzyskiego jest niezwykle bogata – wszak Góry Świętokrzyskie to najstarsze pasmo w Polsce, a przebrzmiewające do dziś w nazwach miejscowości nawiązania do hut, miedzi, rud i żelaza dokumentują, że osadnictwo na tych terenach było ściśle powiązane z zasobami mineralnymi.
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 

 



Zdjęcie: Tomasz Sawirski