okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> Dobry bój stoczyłem, wiarę zachowałem

poradniki

Rowerem do pracy

Ulica, praca, a po drodze lotna premia zwieńczona kawą. Tak wygląda codzienność wielu z nas. Ta może być jednak jeszcze lepsza dzięki lekkiej... »

Na szlaku >> Włochy - śladami polskich żołnierzy


Dobry bój stoczyłem, wiarę zachowałem

Janusz Berdzik, Olgierd Neyman
Ostatnie metry na Wzgórze Pamięci, górujące nad Piedimonte San Germano
W roku 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości postanowiliśmy rowerowo wpisać się w obchody jubileuszu. Uznaliśmy, że 75. rocznica lądowania 2. Korpusu Polskiego we Włoszech jest okazją wyjątkową. Osią naszej wyprawy postanowiliśmy uczynić polskie sacrari militari – świątynie żołnierskiej chwały – jak pięknie nazywają Włosi swoje cmentarze wojskowe.
 
Mimo że celem naszej podróży było złożenie hołdu poległym w krwawych bojach żołnierzom 2. Korpusu, nie znaczyło to, że pozostaniemy obojętni na krajobrazy i kulturę. Szkic zaplanowanej trasy wysłaliśmy do mieszkającej we Włoszech przyjaciółki Ewy Nadziei, z prośbą o weryfikację. Po drobnych korektach został zatwierdzony, choć z wątpliwościami, czy podołamy, bo przecież długość, temperatura, podjazdy, a wy raczej „diletanti, nie profi, no i … lata macie”. Razem 114. 
Rano 17 lipca z Pyrzowic wylatujemy do Bari. Sprawnie skręcamy rowery. Przepakowujemy się, kontrolne spojrzenie na mapy i ruszamy w pierwszą drogę pod bazylikę. Pogoda mile zaskakuje, marne 20 stopni. Od jutra będzie tylko powyżej 30. Pod św. Mikołajem spotykamy się z Gabi Patermann – wykładowczynią miejscowego uniwersytetu, przewodniczką i znajomą. To miejsce spoczynku naszej królowej Bony Sforzy. Marmurowy nagrobek przedstawia królową w otoczeniu św. Stanisława oraz św. Mikołaja, patrona Bari. Na własnych nogach, z jucznymi rowerami u boku, zwiedzamy stare miasto. Tu zamek wzniesiony przez Fryderyka II Hohenstaufa, w którym próbie świętości miał być poddany św. Franciszek z Asyżu. Tutaj żywota dokonała królowa Bona, otruta przez jednego z dworzan. 
Na pierwszy nocleg jedziemy 40 kilometrów do Putignano, gdzie głowy złożymy w mieszkanku państwa Patermann. Jesteśmy ogromnie wdzięczni za zaproszenie i gościnę! Miasteczko klimatyczne. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Janusz Berdzik, Olgierd Neyman