okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> From Poland? Aaaa, Amsterdam!

poradniki

Rowerem do pracy

Ulica, praca, a po drodze lotna premia zwieńczona kawą. Tak wygląda codzienność wielu z nas. Ta może być jednak jeszcze lepsza dzięki lekkiej... »

Korespondencja >> Korea Południowa


From Poland? Aaaa, Amsterdam!

Anna Majchrzak
W Korei Południowej także kwitną wiśnie. W drodze na wschodnie wybrzeże
Mówimy, że pochodzimy z kraju o nazwie Poland, a nasi rozmówcy przytakują ochoczo głowami, powtarzając Holland. Koreańczycy uwielbiają te spotkania! I nieważne, że mało kto mówi tam po angielsku, ale pokazuje to chęć, jaką mają w sobie Koreańczycy i ciekawość, aby poznać kogoś, kto przyjechał do ich ukochanego kraju. Chcą się upewnić, że tobie również Korea się podoba.
 
W sumie jest to pytanie, które nie pozostawia miejsca na dyskusję, Korea ma się podobać i już. A nam się bardzo spodobała, tak bardzo, że postanowiliśmy wykorzystać trzy miesiące przysługujące nam wraz z wizą turystyczną, aby poznać, zobaczyć i zrozumieć, a nie tylko przejechać Koreę z południa na północ i wystawić opinię na podstawie dwóch tygodni jazdy. Korei i Koreańczykom to się należy, bo są turystycznie w cieniu Japonii i Chin, a uważam, że niesprawiedliwe jest wyciąganie wniosków po tak krótkim pobycie na półwyspie, niemalże wyspie, od północy zalanej Północną siostrą propagandą. W Korei Południowej spędziliśmy wiosenne miesiące od marca do maja, żegnając jeszcze ostatni śnieg w historycznym mieście Jeonju, później oglądając kwitnące wiśnie na wschodnim wybrzeżu, zieleniące się pola ryżowe w centrum kraju i przeżywając w Seulu, wraz z Koreańczykami, historyczne spotkanie Kim Dzong Una z Moon Jae-inem, przynoszące nadzieję na pokój.
Dwa koła tylko jako hobby
Azja zawsze kojarzyła mi się z dużą liczbą jednośladów. Były to rowery o milionie zastosowań w Indiach, skutery w Indonezji i Tajlandii oraz rowery na wynajem, aby objechać mniejsze malezyjskie wysepki. Rower przecież nie produkuje spalin, nie trzeba nalewać drogiej benzyny do baku, zazwyczaj po mieście poruszać się nim można szybciej, a przy azjatyckim kolorycie i chodnik może posłużyć za tymczasową drogę dojazdową. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 


Zdjęcie: Paweł Szymański