okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> 5/2019 >> Moim celem jest droga

poradniki

Palcem po mapie

Błądzić jest rzeczą ludzką, jednak zagubienie podczas wycieczki rowerowej jest w stanie zburzyć radość, którą czerpiemy z jazdy.... »

Od drewna do karbonu

Nie ulega wątpliwości, że koło to jeden z najistotniejszych wynalazków ludzkości. Od tysięcy lat znajduje zastosowanie niemal we... »

Styl życia >> Ewa Świderska


Moim celem jest droga

Z Ewą Świderską, która od pięciu lat jest w solowej podróży rowerem po świecie, rozmawia Jakub Terakowski
Oman to pierwsze zetknięcie z tradycyjnym światem muzułmańskim i jeden z moich „top 3” krajów przyjaznych rowerowej włóczędze
Minęło ponad pięć lat, odkąd sprzedałaś mieszkanie i wyruszyłaś w drogę... Dość niebanalnie...
– A zaczęło się banalnie.

Czyli jak?
– Od małego, czerwonego reksia, na którym w wieku czterech lat przejechałam samodzielnie kilka pierwszych metrów. Potem już dość szybko doszłam do wprawy, lecz w tamtych czasach bardziej pochłaniała mnie piłka nożna. Grałam w nią z chłopakami, którzy najczęściej, wykorzystując moje gabaryty, wyznaczali mi miejsce w bramce... (śmiech).

Gabaryty?
– Miałam wówczas kłopoty z nadwagą, więc swoją tuszą wypełniałam dużą część bramki... Notabene nadwaga towarzyszyła mi przez wiele lat i dopiero podczas wypraw rowerowych udało mi się jej pozbyć. Nigdy jednak nie wsiadłam na rower z myślą o straceniu zbędnych kilogramów. Jazda po prostu zawsze sprawiała mi ogromną przyjemność. Pierwszy prawdziwy rower dostałam na I Komunię Świętą. To był popularny wówczas jubilat na 20-calowych kołach. Pokonałam nim setki okolicznych kilometrów, zaczynając od mazowieckich łąk i obrzeży Puszczy Kampinoskiej. Dawał mi poczucie swobody i niezależności. Nie rozstałam się z nim nawet po przeprowadzce do Warszawy i chociaż miałam już wtedy inny, lepszy rower, jubilat przez długi czas stał w mojej piwnicy. Aż w końcu, potrzebując więcej miejsca, z bólem serca wystawiłam go na śmietnik. Zniknął błyskawicznie. Mam nadzieję, że nadal wiernie komuś służy.

A ten lepszy rower?
– Ukradziono mi spod sklepu. Był piękny i bardzo mi bliski. Pieniądze na jego zakup dostałam od mamy, po śmierci taty, który – jak się wtedy okazało – założył potajemnie lokatę dla nas. Na tym rowerze wybrałam się na pierwszą zagraniczną eskapadę, zresztą zarobkową, bo piastowałam funkcję drugiego pilota grupy amerykańskich seniorów. Pokonaliśmy trasę z Wiednia do Pragi. Uroki zagranicznych wojaży zaczęłam zatem poznawać dość późno, będąc już niezbyt stateczną trzydziestolatką. Brak stateczności zresztą, w przeciwieństwie do wieku, pozostał mi nadal... (śmiech).
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 


Zdjęcie: Archiwum Ewy Świderskiej
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164