okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> 4/2019 >> Do wołowiny… bita śmietana!

nowości

Domowe wyścigi

Pogoda tej wiosny nas nie rozpieszcza, więc jeśli nie lubicie moknąć na rowerowej wyprawie, w oczekiwaniu na piękną aurę można zająć się... »

Butelka wielofunkcyjna

Na jednej z platform służących do zbierania pieniędzy na realizację ciekawych projektów zaprezentowano interesujący projekt butelki.... »

Ciepło i wygodnie

Damska koszulka termiczna marki Bontrager została wykonana z miękkiej, elastycznej i lekkiej tkaniny Profila Thermal. Zamek sięga do połowy... »

Grafen w oponie?

Grafen to rewolucyjny materiał pochodzący z grafitu i wykazujący niesamowite właściwości. Jest to jednoatomowej grubości struktura cząstek... »

E-sakwa?

Ortlieb nie zamierza przegapić e-bike'owego szaleństwa, więc zaprezentował sakwę do rowerów elektrycznych! Na szczęście sakwa nie ma... »

Shimano do gravela

Japoński producent właśnie przygotowuje pierwszą partię osprzętu zupełnie nowej grupy. GRX została opracowana z myślą o rowerach... »

poradniki

Pod napięciem

Szmer elektrycznego silnika przenosi nas w zupełnie inny wymiar rowerowej przygody. Od teraz wszystko jest jakby inne. Podjazdy bardziej płaskie, a... »

Na szlaku >> Morawy Południowe


Do wołowiny… bita śmietana!

Mirosław Pieprzycki
Odpoczynek… gdzieś przy drodze na Vrbice
Rano sprawnie pakujemy wszystkie bagaże do auta i po dwóch godzinach meldujemy się na linii startu, w Kromieryżu (Kroměřiž). Rowerami wyruszamy na rynek, na pierwsze kulinarne degustacje. W restauracji „Radnični sklipek” podają tradycyjny smażony ser i wołowinę, a jakże, z nieodłącznymi knedlikami. Do wołowiny… bita śmietana! Czeska kuchnia ma swoje ciemne strony i potrafi zaskakiwać. Są też jasne strony, jak pełne jasne o tajemniczej nazwie „Maximilian”, jakże zacne.
 
Zwiedzamy klimatyczne zaułki rynku w Kromieryżu i opuszamy miasto drogą rowerową nr 47, biegnącą wzdłuż Kanału Baty (Baťův kanál). To szlak oblegany przez wszelkiej maści rowerowych turystów, tych prawdziwych, tych niedzielnych i tych, dla których rower jest tylko środkiem dotarcia do najbliższego lokalu gastronomicznego. 
Kanał Baty to kilkudziesięciokilometrowy, zabytkowy kanał wodny, wybudowany w latach 30. XX wieku, łączący Otrokovice z Rohatcem. Nazwany został na część Tomáša Baty, twórcy międzynarodowego imperium obuwniczego, którego pierwsza fabryka powstała w pobliskim Zlinie. Pedałujemy wzdłuż kanału w towarzystwie wycieczkowych stateczków. Mijamy rolkarzy, wędkarzy… i tak od śluzy do śluzy, od jazu do jazu pokonujemy kolejne kilometry z pięćdziesięciu dwóch. Przed Starym Městem opuszczamy na chwilę sielankową trasę, kierując się do Velehradu. To miejsce uważane za kolebkę słowiańskiego chrześcijaństwa, cel licznych pielgrzymek. Jedną z nich odbył papież Jan Paweł II w 1990 roku. Zwiedzamy miejscową bazylikę Wniebowzięcia NMP, gdzie nie bez trudu, bo z pomocą kościelnego odnajdujemy obraz Jana Matejki „Św. Cyryl i św. Metody”. W powrotnej drodze, może zbyt pochopnie, ale tylko przejeżdżamy przez Uherské Hradiště, kierując się do położonego w Ostrožskiej Novej Vsi kempingu. Wieczór spędzamy w barze, przy piwie, kofoli i utopencach – marynowanych, pikantnych kiełbaskach. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Mirosław Pieprzycki