okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> 4/2019 >> W kraju Nohavicy

poradniki

Z węża lub butelki

Bidon pełen wody jest tak samo ważny jak zapasowa dętka czy podręczny zestaw narzędzi. Bez częstego nawadniania nie ma mowy o wydajnej i... »

Na szlaku >> Jesioniki - Pradziad


W kraju Nohavicy

Krzysztof Grabowski
Górny zbiornik elektrowni Dlouhé Stráně z Pradziadem w tle
Wszystkie narody tłumaczą Hrubý Jeseník jako Wysoki Jesionik, choć słowo „hrubý” Czesi łączą w takie zwroty: „hrubý domácí produkt” (produkt krajowy brutto), „hrubý jazyk” (wulgarny język), „hrubý tuk” (tłuszcz surowy) czy „hrubý zisk” (marża brutto). Jaki więc jest Jesionik? Gruby, surowy, szorstki, wulgarny, grubiański, tłusty, brutalny, gburowaty, prymitywny, ordynarny, a może barbarzyński? 
 
Ależ nie! Wysoki Jesionik jest wciągający, ma swój urok, daje czasem popalić na sporych przewyższeniach, ale dla równowagi jest gdzie odpocząć. Każdemu, kto go doceni, w zamian oferuje tak potrzebne oderwanie od korporacyjno-konsumpcyjnej codzienności, że zdecydowanie wart jest odwiedzenia, na rowerze zwłaszcza. W takie miejsca trzeba jeździć, żeby życie nie było ponure, a do głowy nie przychodziły takie pomysły:
„W naszym domu jest jak w czarnej dziurze
Co zrobię to zaraz kogoś wkurzę
Trzeci miesiąc gęby w krąg ponure
Chyba czas rozejrzeć się za sznurem”. 
A przecież wystarczy posłuchać dobrej 
rodzinnej rady:
„Łap za rower i pedałuj przed się
Wiatr we włosach w góry niech cię niesie
To najlepsze jest lekarstwo wszakże
Nie wiedziałeś o tym drogi szwagrze?”.
Motorem napędowym zorganizowania wycieczki w ten region Czech była chęć zdobycia Pradziada, góry z widoczną z daleka ogromną wieżą na szczycie. A utrwalaczem dla tego pomysłu ochota postawienia nogi przy zbiorniku elektrowni szczytowo-pompowej Dlouhé Stráně. Pradziada (Praděd) chciałem odwiedzić, bo wielokrotnie napotykałem na jego zdjęcia i różne zachęcające relacje. Szczyt mierzy prawie 1500 metrów n.p.m. i jest jednym z najwyższych w szeroko pojmowanej mojej okolicy, na który można wjechać drogą asfaltową. Po tym, jak wdrapałem się na Łysą Górę (Lysá hora) i Królewską Halę (Kráľova hoľa), Pradziad czekał dwa lata cierpliwie w kolejce. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 

 



Zdjęcie: Krzysztof Grabowski