okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> Ósme urodziny w drodze

nowości

SPD klasycznie

Ci, którym nie w smak sportowe, plastikowe i ekstrawaganckie modele, znajdą w ofercie włoskiego producenta prawdziwą perełkę, jeśli... »

Minimalistyczny i dynamometryczny

Klucze dynamometryczne zwykle są na tyle duże, że nie da się ich zabrać ze sobą w podróż. Niemiecka marka Topeak znalazła jednak na to... »

Truskaweczka

Polska marka Martombike zaprezentowała w kolekcji na 2019 rok damską, bardzo dopasowaną koszulkę kolarską z delikatnym, ale wyraźnym... »

Elektroniczna dwunastka „Campy”

Campagnolo – włoski producent osprzętu do rowerów szosowych wprowadza w końcu elektroniczny wariant swojej topowej, 12-rzędowej... »

Siodełko dedykowane

Rozbawił mnie jeden z producentów siodełek rowerowych – znana i szanowana marka San Marco, która zaprezentowała siodełko... »

Panzerna wkładka

Na polskim rynku pojawiła się właśnie hiszpańska marka Panzer, specjalizująca się w produkcji elastycznych wkładek do opon. Produkt... »

poradniki

Świadoma jazda

Obok lampki i dzwonka to najczęściej montowany element na kierownicy roweru. Wskaże prędkość, przejechany dystans i niekiedy nawet drogę do... »

Jak efektywnie wykorzystać wspomaganie

Pamiętamy, jak to było, gdy uczyliśmy się jazdy na rowerze. Jedni wcześniej, inni później, ale wszyscy zaczynaliśmy z podobnymi... »

Korespondencja >> Wietnam i Kambodża, część II


Ósme urodziny w drodze

Adela Tarkowska
Targ wodny w Cần Thơ
Do Wietnamu wjeżdżamy przez niezwykle spokojne przejście w Xa Mát. Pod nogami szwendają się kury, pieją koguty, terkoczą traktory, a miejscowi przepychają swoje załadowane wózki pod lekko uniesionym szlabanem. 
 
Za granicą droga wiedzie przez zielone pola ryżowe, po których brodzą bawoły wodne. Jest bardzo upalnie. W poszukiwaniu cienia zatrzymujemy się przy straganie z pomarańczami. Sprzedawczyni natychmiast przystawia nam krzesełka i mały stolik, abyśmy mogli odpocząć. Chwilę później zagaduje nas mężczyzna, który zaprasza na obiad. Po południu niebo robi się sine i nagle zaczyna lać tak, że droga w kilka chwil zmienia się w nieprzejezdną rzekę. Sezon deszczowy rozpoczęty! Wszyscy w panice szukają schronienia. Ci, którzy mają bliżej do domu, gnają na skuterach z powiewającymi plastikowymi pelerynami i reklamówkami na głowach. Zajeżdżamy pod zardzewiały daszek, pod który co chwilę dojeżdżają ostatni maruderzy. Ruch ustaje całkowicie. Stoimy z grupką mężczyzn wpatrzeni w strugi wody lejące się z dachu. Gdy tylko deszcz ustaje, motorki ruszają w te pędy, aby zdążyć przed kolejną falą ulewy. Nie wiemy, co ze sobą począć. Na szczęście pojawia się właścicielka przybytku, który okazuje się być piekarnią i kurnikiem zarazem. Dostajemy pozwolenie na nocleg w środku. Przesuwamy klatki z kogutami, zmywamy z podłogi ptasie odchody i rozbijamy namiot za piekarnianymi piecami. Więcej nam do szczęścia nie trzeba. 
W Tây Ninh ruch drogowy wzmaga się znacznie. Szeroką ulicą płynie głośna rzeka motorków, przeciskająca się pomiędzy samochodami, ciężarówkami i traktorami. Poboczem jadą obwoźni sprzedawcy na wysłużonych rowerach, w typowych, wietnamskich, słomkowych kapeluszach. Hałas i chaos są niesamowite. Nigdy nie doświadczyłam takiego rejwachu. Wracam wspomnieniami do Egiptu i ulic Kairu, które teraz jawią się jako ostoja spokoju. Na środku drogi pojawia się wóz zaprzężony w dwa woły, które idą niespiesznie. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 


Zdjęcie: Adela Tarkowska i Krzysztof Józefowski