okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> 4/2019 >> Kto komu kibicuje

poradniki

Mocne, trwałe i skuteczne

Takie są właśnie nowoczesne hamulce tarczowe. Bez względu na warunki i pogodę zahamują kiedy trzeba.   Początek lat 90. ubiegłego... »

Korespondencja >> Jordania i Izrael


Kto komu kibicuje

Piotr Płończak, Witold Chabrowski
Petra, starożytne miasto w Jordanii
Groźne pasmo skalistych gór, majaczące w lekkiej mgle gdzieś na horyzoncie, nie dawało o sobie zapomnieć. Pedałując w listopadzie po izraelskiej stronie Morza Martwego, wiedzieliśmy już, dokąd pojedziemy na kolejną wyprawę. Góry Jordanii – tajemnica, wyzwanie, obietnica przygody… Jak już je zobaczysz, zostają w głowie. Rowerowy imperatyw. Lecimy w marcu, w sześciu. Komandor, Witos, Piter, Grześ, Kuba i Marian. 
 
Na lotnisku Ovda 30 stopni. Ciepły, suchy wiatr. Bezchmurne, popołudniowe niebo. Zapach pustyni jest obietnicą przygody. A może tylko tak nam się wydaje – piasek przecież nie pachnie. Pod przejście graniczne w Ejlacie przybywamy busem już po zmroku. Zwalamy kartony z rowerami na wózki i ruszamy na, jak się za chwilę okaże, biurokratyczną ścieżkę zdrowia. Oprócz nas nie ma prawie nikogo. Krok pierwszy to zakup biletu wyjazdowego czy raczej wyjściowego, bo ruch tylko pieszy – 100 szekli od łebka. W drugim okienku trzeba ten bilet oddać i odebrać biały kartonik. Kolejne okienka, kontrola paszportowa, sprawdzanie kartoników. Idziemy kilkaset metrów prawie po ciemku przez strefę niczyją.
Łomocząca wózkowa karawana wybudza z letargu jordańskiego żołnierza. Przestraszony pokazuje, żeby się zatrzymać. Szybka zbiórka kilkunastu funkcjonariuszy w różnych mundurach. Panowie są życzliwi, ale muszą odbyć burzliwą naradę, co i jak. Zapadają pierwsze decyzje – bagaże do prześwietlenia. Targamy cały ten rowerowo-kartonowy majdan do małego pomieszczenia i przepychamy przez wąski rentgen. Spoceni przechodzimy do kolejnej fazy – dokumentacja. Do wypełnienia ważny kwit ze szczegółowymi danymi całej grupy, dalej pieczątki, opłata wjazdowa, zdjęcie do kamery, skanowanie paszportów. W końcu tabor rusza do ostatniego szlabanu. Żołnierze kontrolują paszporty. Brakuje jednego, gdzieś się zapodział w tym zamieszaniu. Dzielimy się zadaniami i próbujemy go znaleźć. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 


Zdjęcie: Piotr Płończak, Witold Chabrowski