okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> Dzieciaki na rowery

nowości

Przerzutka bez kabli

Rowerowy świat zatrząsł się w posadach. Wszyscy mówią tylko o jednym: SRAM pokazał system AXS, czyli elektroniczne i bezprzewodowe... »

Opony dla zbyt szybkich!

Schwalbe nie udaje, że rowery elektryczne rozpędzają się tylko do 25 km/godz. Dla tych, których ograniczenia i limity nie interesują i... »

Buty cywilne

Sidi zawsze było znane z produkcji butów przeznaczonych raczej do sportu, niż do rekreacji. Zaawansowane modele szosowe i MTB wciąż... »

poradniki

E-kity bez kitu

Czy się nam to podoba, czy nie, rowery elektryczne zalewają rynek i coraz częściej pojawiają się na szlakach i drogach. Taki jest trend i... »

Wygoda i moc

Buty to często bardzo niedoceniany element ubioru rowerzysty. W odróżnieniu od tych, które nosimy na co dzień, te rowerowe... »

Na szlaku >> Polska - Białoruś: Puszcza Białowieska


Dzieciaki na rowery

Sebastian Miernik
Bywały momenty, gdy łatwiej było prowadzić rower, ale mimo wszystko humory dopisywały
Rowerowy wyjazd na Białoruś to początek realizacji marzenia o zwiedzaniu nie tylko Polski z perspektywy rowerowego siodełka. Marzenie to miało szansę wreszcie się spełnić, w dodatku z dziećmi i to bez czujnych, przesadnie dbających o nie matczynych oczu!
 
Pomysł, aby odwiedzić naszego wschodniego sąsiada zrodził się podczas pierwszego rowerowego wyjazdu tatusiowego po województwie podlaskim w 2017 roku. Decyzja zapadła, ale wątpliwości zaczęły narastać z każdym dniem, który przybliżał nas do startu. Zamiast ekscytacji i radości, mnożyły się pytania i doskwierała niepewność. Tym bardziej, że zabrakło nam czasu, aby dopiąć szczegóły białoruskiej części eskapady. Pojechaliśmy trochę na wariata – bez zarezerwowanych noclegów, z przepustkami, których wyrobienie finalizowaliśmy w trakcie polskiej części wyjazdu, bez kupionych wcześniej biletów na pociąg powrotny z Brześcia. Organizację wyprawy utrudniał też brak aktualnego przewodnika po Białorusi (ten, którym dysponowaliśmy, wydany był w 2012 roku i nie obejmował informacji o ruchu bezwizowym), a w internecie, mimo natrafienia na kilka ciekawych relacji, więcej w nich było zdjęć zachęcających do wyjazdu niż informacji praktycznych. 
Pierwsze plany zakładały, że naszą wyprawę zaczniemy w okolicach Augustowa i będziemy kierować się na południe w ramach strefy Park „Kanał Augustowski”. Następnie na krótko wrócimy do Polski, aby ponownie wjechać na teren Białorusi w kolejnej strefie ruchu bezwizowego „Brześć”. Takie planowanie oczywiście czyniło wyjazd droższym – należało bowiem wykupić osobne przepustki na każdą ze stref ruchu bezwizowego (nie jest możliwe przemieszczanie się pomiędzy strefami, tzn. osoby, które przyjechały do strefy turystyczno-rekreacyjnej „Brześć” w ramach ruchu bezwizowego, nie mogą przemieszczać się do Grodna i w okolice Kanału Augustowskiego oraz odwrotnie). 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 


Zdjęcie: Sebastian Miernik