okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> Osiołkowi w żłoby dano

nowości

Przerzutka bez kabli

Rowerowy świat zatrząsł się w posadach. Wszyscy mówią tylko o jednym: SRAM pokazał system AXS, czyli elektroniczne i bezprzewodowe... »

Opony dla zbyt szybkich!

Schwalbe nie udaje, że rowery elektryczne rozpędzają się tylko do 25 km/godz. Dla tych, których ograniczenia i limity nie interesują i... »

Buty cywilne

Sidi zawsze było znane z produkcji butów przeznaczonych raczej do sportu, niż do rekreacji. Zaawansowane modele szosowe i MTB wciąż... »

poradniki

E-kity bez kitu

Czy się nam to podoba, czy nie, rowery elektryczne zalewają rynek i coraz częściej pojawiają się na szlakach i drogach. Taki jest trend i... »

Wygoda i moc

Buty to często bardzo niedoceniany element ubioru rowerzysty. W odróżnieniu od tych, które nosimy na co dzień, te rowerowe... »

Na szlaku >> Wielkopolska: Wronki, Oborniki i okolice


Osiołkowi w żłoby dano

Marek Rokita
Typowy obrazek na trasie pokolejowej w pobliżu Obornik
Kiedy nowy odcinek trasy rowerowej otwierają w Małopolsce, na nikim nie robi to już szczególnego wrażenia. Co innego w Wielkopolsce, która o podobnych inwestycjach może tylko pomarzyć. Może dlatego oddanie do użytku zaledwie 12 kilometrów asfaltowej „ścieżki rowerowej” w okolicach Obornik wywołało tyle emocji.
 
Emocji różnych – od niebiańskich zachwytów do świętego oburzenia. Początkowo dominowały te pozytywne, ale wtedy na jaw wyszły nowe fakty i barierki zasłoniły oczy niejednemu komentatorowi rowerowej rzeczywistości. Takie dla bezpieczeństwa stawiane barierki to dziś ulubiony przedmiot ataków cyklohejterów, nic więc dziwnego, że gdy tylko zdjęcia obornickich konstrukcji obiegły sieć, skupili się oni na stalowych pałąkach, dzielnie strzegących rowerzystów przed wypadnięciem z torów. Większość owych krytykantów – do których sam się zaliczałem – nigdy nie przejechała tej trasy, ani nawet nie widziała jej na własne oczy. Oto wystarczający powód do odwiedzenia doliny Warty między Obornikami a Obrzyckiem. Dobrze wyrobić sobie zdanie na własnym doświadczeniu, a poza tym każdy pretekst do spędzenia dnia na rowerowym siodełku jest dobry. A nawet znakomity. 
Dzień zapowiadał się słonecznie, ale też bardzo wietrznie. I właśnie z powodu zapowiadanego silnego wiatru postanowiłem rozpocząć wycieczkę trochę – przynajmniej z mojego punktu widzenia – nielogicznie. Lubię ruszać spod tych drzwi, które otwieram najczęściej. Tym razem – żeby wiało w plecy – w tym miejscu jazdę zakończę, a jej początek nastąpi przed dworcem kolejowym we Wronkach, mieście nieprzesadnie pięknym, niezbyt zabytkowym, położonym nad Wartą, ale nawet z jej przeciwległego brzegu wyglądającym niespecjalnie zachwycająco. Zwłaszcza w połowie lutego, gdy sine chmury nie pozwalają na dłużej wyjść zza siebie nieśmiałemu słońcu. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 

 



Zdjęcie: Marek Rokita