okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> 3/2019 >> Wisło, prowadź!

poradniki

Z węża lub butelki

Bidon pełen wody jest tak samo ważny jak zapasowa dętka czy podręczny zestaw narzędzi. Bez częstego nawadniania nie ma mowy o wydajnej i... »

Na szlaku >> Wisła: od źródeł do ujścia


Wisło, prowadź!

Damian Kulak
„Warszawo, Warszawo, ty czerwienny grodzie! Obrano cię niegdyś królową w narodzie. Nie obrano ciebie dla twojej urody, Jeno dla tej Wisły, dla tej Białej wody”. Maria Konopnicka „VII Warszawa”
Sto lat. Stulecie. Odrodzenie. Kiedy snuliśmy ubiegłoroczne plany wakacyjne, z każdej strony docierały do nas te słowa odmieniane przez wszystkie przypadki. Powód tego zamieszania był oczywisty – mijało 100 lat, jak Polska powróciła na mapy świata. W końcu postanowiliśmy też włączyć się w te celebry, ale na swój sposób. Tak więc tym razem nie rowerowe saksy, a podróż przez kraj ojczysty.
 
Planowanie też mamy z głowy, gdyż szlak wyrysowany jest czytelnie na każdej z map. Jak pisał poeta Marian Piechal: „Spójrz na literę Wisły na ten znak jej nurtem w ziemię wpisany, więc istny wykres dziejów naszego kraju”.
Podążymy więc trasą nie najkrótszą, nieco krętą, wzdłuż tej rzeki przez Wincentego Kadłubka nazywanej „osią królestwa”, przez Jana Długosza „najsłynniejszą wśród Polaków”, Żeromskiego „rzeką narodową”, a Słonimskiego „wierną rzeką”. Nie zamierzamy się śpieszyć. Chcemy zobaczyć wszystkie te krajobrazy, miasta i miasteczka: od tych pereł nadwiślańskich po te już omszałe i wdeptane przez czas w błocko dziejów. Toteż postanowione – 1200 kilometrów na 100-lecie Polski z nurtem tej najbardziej polskiej z polskich rzek. 
Ruszamy sprzed schroniska pod Baranią Górą, którą Wisła obejmuje swymi dwoma źródłowymi potokami. Pierwsze kilometry umykają szybko. Kroku dotrzymuje nam Wisła, tu jeszcze Wisełką czule przez górali zwana, która z młodzieńczą werwą toczy swe wody, na razie bardziej podobna do pstrej księżniczki niż dostojnej królowej. Szybko więc przemykamy przez letniskowe kurorty – Wisłę i Ustroń, by zaraz potem pobić rekord... nie prędkości niestety, a pierwszej przebitej dętki. Chwilę później szlak rowerowy zaskakuje nas stromymi schodami i już wiemy, że przemierzanie ojczyzny rowerem to wciąż jednak nie poezja. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 

 



Zdjęcie: Damian Kulak