okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 3/2019 >> E-kity bez kitu

nowości

Gravelowe buty

Mamy już gravelowe opony, ramy, torby, koła, hamulce, widelce, gravelowe stroje i należy tylko wypatrywać gravelowych bidonów i... »

Kawa dla kolarzy

Czy są wśród nas prawdziwi kawosze? Nie mam najmniejszych wątpliwości – w końcu, gdy w czasie rowerowego spotkania padnie temat... »

System antykapciowy

Schwalbe zaprezentowało kolejny system zastępujący dętki, czyli Urban Airless System. Dzięki specjalnej, termokurczliwej, poliuretanowej... »

Torba na rower

Tym razem prezentujemy nieco inną torbę – Accent wprowadził do sprzedaży niedrogi pokrowiec, który przyda się, kiedy rower musi... »

poradniki

Z bagażem na plecach lub… biodrach

Lekki, wszechstronny i wygodny. Właśnie taki powinien być dobry plecak rowerowy. Jeszcze lepiej, jeśli nie odczujecie jego obecności na... »

Poradniki >> wstęp do własnego roweru elektrycznego


E-kity bez kitu

Krzysztof Grabowski
Tak, jak wiele jest rodzajów rowerów, tak różne są napędy, a każdy z nich ma swoje wady, zalety i swoje miejsce w szeregu
Czy się nam to podoba, czy nie, rowery elektryczne zalewają rynek i coraz częściej pojawiają się na szlakach i drogach. Taki jest trend i zainteresowanie użytkowników, więc producenci nie mogą pozwolić sobie na to, by pozostać w tym segmencie bez swojej propozycji. 
 
Rodzi się konkurencja i rozpoczyna walka o klienta. W takich sytuacjach do głosu dochodzą marketingowcy i księgowi, a to oznacza, że merytoryka i zdrowy rozsądek schodzą na plan dalszy. Widzę analogię do bumu na aparaty cyfrowe, jaki obserwowaliśmy kilkanaście lat temu. Sytuacja jest podobna pod wieloma względami. Zarówno, gdy spojrzymy na zagadnienie z punktu widzenia sceptycznych użytkowników, jak i producentów. 
Ci pierwsi wyrażają niechęć, krytykują, że to nie to samo, co „normalny” rower, że to profanacja i tak dalej. A ci drudzy brną w nie tę uliczkę, co trzeba, podobnie jak producenci aparatów ścigający się na megapiksele i megazoomy. W fotografii potrzeba było przynajmniej dekady, by wszystkich pogodzić. Producenci zaprzestali wyścigu, zatrzymując się na matrycach posiadających dwadzieścia parę megapikseli i obecnie rozwijają inne sfery – dobrą jakość, dodatkowe funkcje, miniaturyzują i czasem wpadają na nowe pomysły, jak chociażby tak zwane bezlusterkowce. Niestety, segment rowerów elektrycznych, brnąc w stronę wojny na coraz mocniejsze silniki i pojemniejsze baterie, a przez to wypuszczając coraz cięższe rowery, zdaje się przechodzić podobny, szczenięcy okres i musi minąć trochę czasu, by temat zaczął zmierzać w stronę rozsądku i rozwoju fundamentalnej idei roweru elektrycznego – by wciąż był to lekki rower, który pomoże, a nie pojedzie sam.
Póki co, jesteśmy w punkcie sporej krytyki wobec rowerów elektrycznych, najczęściej pochodzącej od osób konserwatywnych, źle pojmujących temat. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Krzysztof Grabowski