okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> Misja Urbex

nowości

Widelec na opak

RST powraca do produkcji amortyzatorów typu upside-down, w których golenie dolne wsuwają się w górne. Jest to rozwiązanie,... »

Bikepacking z Crosso

Na razie ostrożnie, ale marka Crosso pojawia się w światku bikepackersów za sprawą kolekcji Zipper, na którą jak do tej pory... »

Extrawheel nowej generacji

Extrawheel to znana nie tylko polskim podróżnikom rowerowym nasza rodzima firma oferująca unikalną, jednokołową przyczepkę rowerową. Od... »

Powrót kosmitów

Topeak zaprezentował kolejne wcielenie swojego najbardziej wszechstronnego multitoola. ALiEN™ S (ang. obcy) posiada aż 31 funkcji, więc... »

Bycze manetki

Shimano Metrea, czyli topowa grupa osprzętu przeznaczona dla cyklistów miejskich i cykloturystów ma w swojej kolekcji wiele ciekawych... »

poradniki

Nie trać głowy

Niespełna trzy centymetry. Taką w przybliżeniu mają grubość ścianki większości rowerowych kasków. Tak niewiele i aż tyle chroni... »

Na szlaku >> Bielsko-Biała i okolice


Misja Urbex

Robert Gosiewski
Jeden z budynków kompleksu Kozubnik: graffiti na ruinach nie zawsze są najwyższej jakości artystycznej
Kiedy ostatni raz robiliście coś po raz pierwszy? Nie dzisiaj? Szkoda, ale jutro zdołacie z pewnością to zaniedbanie naprawić. Bo trzeba to robić często. Po prostu trzeba.
 
Ja ostatnio wsiadłem na rower, żeby po raz pierwszy pozwiedzać ruiny. Ale nie takie kilkusetletnie – to robiłem jesienią ubiegłego roku – lecz takie kilkudziesięcioletnie, a może nawet kilkunastoletnie…
Upał wreszcie wyraźnie zelżał. Powietrze stało się lżejsze, choć miejscami jego gęstość już zaczynała wzrastać, gdyż zbliżający się sezon grzewczy wymagał wcześniejszego przepalenia pieców zebranymi w czasie lata odpadami (przykro mi o tym wspominać, ale oprócz ciągłej walki z wywożeniem śmieci do lasu – o, znowu śmieci, chyba tu jest śmieć…, pies pogrzebany – to główny problem ochrony środowiska na terenie całej Polski) i można było pomyśleć o jakiejś jesiennej przejażdżce. Ale takiej, żeby miała ręce i nogi, czyli sens. 
Kolega, w czasie luźnej wymiany myśli i wrażeń, wspomniał o opuszczonym na początku wieku szpitalu w Bielsku-Białej. A ja wtedy przypomniałem sobie, że od dawna bardzo chciałem zobaczyć pożerany przez naturę od ponad 20 lat kompleks wypoczynkowy w Beskidzie Małym. I z tych dwóch motywów została naprędce zorganizowana „Misja Urbex: Stalownik i Kozubnik”.
Zacznijmy od nazwy, zaserwowanej w tytule: urbex to skrót od frazy urban exploration, co w języku angielskim oznacza eksplorację miejską. Ten trend turystyczny (bo to rodzaj zaawansowanej turystki) już od dłuższego czasu jest bardzo popularny w Stanach Zjednoczonych oraz na zachodzie Europy, a w naszym kraju rozwija się dość prężnie od dwóch, trzech lat. Jest to eksploracja i infiltracja, czyli odnajdywanie, poznawanie, wnikanie i zwiedzanie opuszczonych przez człowieka miejsc. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Robert Gosiewski