okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 2/2019 >> Misja Urbex

nowości

SPD klasycznie

Ci, którym nie w smak sportowe, plastikowe i ekstrawaganckie modele, znajdą w ofercie włoskiego producenta prawdziwą perełkę, jeśli... »

Minimalistyczny i dynamometryczny

Klucze dynamometryczne zwykle są na tyle duże, że nie da się ich zabrać ze sobą w podróż. Niemiecka marka Topeak znalazła jednak na to... »

Truskaweczka

Polska marka Martombike zaprezentowała w kolekcji na 2019 rok damską, bardzo dopasowaną koszulkę kolarską z delikatnym, ale wyraźnym... »

Elektroniczna dwunastka „Campy”

Campagnolo – włoski producent osprzętu do rowerów szosowych wprowadza w końcu elektroniczny wariant swojej topowej, 12-rzędowej... »

Siodełko dedykowane

Rozbawił mnie jeden z producentów siodełek rowerowych – znana i szanowana marka San Marco, która zaprezentowała siodełko... »

Panzerna wkładka

Na polskim rynku pojawiła się właśnie hiszpańska marka Panzer, specjalizująca się w produkcji elastycznych wkładek do opon. Produkt... »

poradniki

Świadoma jazda

Obok lampki i dzwonka to najczęściej montowany element na kierownicy roweru. Wskaże prędkość, przejechany dystans i niekiedy nawet drogę do... »

Jak efektywnie wykorzystać wspomaganie

Pamiętamy, jak to było, gdy uczyliśmy się jazdy na rowerze. Jedni wcześniej, inni później, ale wszyscy zaczynaliśmy z podobnymi... »

Na szlaku >> Bielsko-Biała i okolice


Misja Urbex

Robert Gosiewski
Jeden z budynków kompleksu Kozubnik: graffiti na ruinach nie zawsze są najwyższej jakości artystycznej
Kiedy ostatni raz robiliście coś po raz pierwszy? Nie dzisiaj? Szkoda, ale jutro zdołacie z pewnością to zaniedbanie naprawić. Bo trzeba to robić często. Po prostu trzeba.
 
Ja ostatnio wsiadłem na rower, żeby po raz pierwszy pozwiedzać ruiny. Ale nie takie kilkusetletnie – to robiłem jesienią ubiegłego roku – lecz takie kilkudziesięcioletnie, a może nawet kilkunastoletnie…
Upał wreszcie wyraźnie zelżał. Powietrze stało się lżejsze, choć miejscami jego gęstość już zaczynała wzrastać, gdyż zbliżający się sezon grzewczy wymagał wcześniejszego przepalenia pieców zebranymi w czasie lata odpadami (przykro mi o tym wspominać, ale oprócz ciągłej walki z wywożeniem śmieci do lasu – o, znowu śmieci, chyba tu jest śmieć…, pies pogrzebany – to główny problem ochrony środowiska na terenie całej Polski) i można było pomyśleć o jakiejś jesiennej przejażdżce. Ale takiej, żeby miała ręce i nogi, czyli sens. 
Kolega, w czasie luźnej wymiany myśli i wrażeń, wspomniał o opuszczonym na początku wieku szpitalu w Bielsku-Białej. A ja wtedy przypomniałem sobie, że od dawna bardzo chciałem zobaczyć pożerany przez naturę od ponad 20 lat kompleks wypoczynkowy w Beskidzie Małym. I z tych dwóch motywów została naprędce zorganizowana „Misja Urbex: Stalownik i Kozubnik”.
Zacznijmy od nazwy, zaserwowanej w tytule: urbex to skrót od frazy urban exploration, co w języku angielskim oznacza eksplorację miejską. Ten trend turystyczny (bo to rodzaj zaawansowanej turystki) już od dłuższego czasu jest bardzo popularny w Stanach Zjednoczonych oraz na zachodzie Europy, a w naszym kraju rozwija się dość prężnie od dwóch, trzech lat. Jest to eksploracja i infiltracja, czyli odnajdywanie, poznawanie, wnikanie i zwiedzanie opuszczonych przez człowieka miejsc. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Robert Gosiewski