okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 2/2019 >> Z sękaczem na pierwszym planie

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Podlasie – dolina Bugu


Z sękaczem na pierwszym planie

Justyna Dzik-Wykrętowicz
Punkt widokowy za wsią Borsuki
– Pociąg poczeka. On zawsze czeka, bo to ostatni pociąg – mówi któraś z pań towarzyszących nam w wagonie rowerowym dojeżdżającym do Siedlec. – I nie musimy nawet nikomu powiedzieć, że się przesiadamy? Pani tylko się uśmiecha i kręci głową. Szybko dodaje: – To jest bardzo mały pociąg.
 
Pociąg jest faktycznie mały. Do dwóch wagonów połączenia regionalnego próbują wbić się chyba wszyscy ludzie z Kolei Mazowieckich. Cała Warszawa chce zacząć weekend u siebie w domu. Wyjścia są też tylko dwa, dość szczelnie zablokowane przez znajdujące się już w pociągu rowery. Do tego chcemy dorzucić cztery nasze. 
W drzwiach stoją dwie osoby, które prosimy o przejście dalej. – Może później – rzuca pani z wielką walizką i patrzy na nas tak, jak się patrzy na kosmitów, którzy postanowili wsiąść z rowerami właśnie do jej pociągu. Wrzucamy rowery na te, które i tak zagracają już przejście, i w końcu ruszamy do Siemiatycz, nad Bug. 
Szukamy sklepu. Zanim go znajdujemy, zaczepiają nas rowerzyści po przeciwnej stronie ulicy. I namawiają do zrobienia przystanku przy zamku. 
Nad Bugiem taka jest już moda, że zamiast zamków zwiedza się zamkowe wzgórza. Murów praktycznie nie ma, ale widok na okolice zwykle i tak jest świetny. Tu jednak mamy do czynienia z zamkiem całkowicie trójwymiarowym, z murami, drzwiami i wieżyczką. Rok budowy mniej więcej A. D. 2018.
Na całej posesji roi się od informacji pozostawionych dla odwiedzających miejsce turystów. Najwyraźniej wieść o wybudowaniu zamku trafiła już tam, gdzie miała. Może nie jest o nim jeszcze tak głośno jak o zamku w Puszczy Noteckiej. Ale za to biletów wstępu jeszcze nie sprzedają, a swój podziw wobec architektury można wyrazić brzęczącą monetą wrzuconą do puszki, zameldowaniem na Facebooku albo postem na Instagramie, żeby wieść o kolejnym Malborku niosła się po kraju.
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Justyna Dzik-Wykrętowicz