okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> Trąbowiec jakich mało

nowości

Widelec na opak

RST powraca do produkcji amortyzatorów typu upside-down, w których golenie dolne wsuwają się w górne. Jest to rozwiązanie,... »

Bikepacking z Crosso

Na razie ostrożnie, ale marka Crosso pojawia się w światku bikepackersów za sprawą kolekcji Zipper, na którą jak do tej pory... »

Extrawheel nowej generacji

Extrawheel to znana nie tylko polskim podróżnikom rowerowym nasza rodzima firma oferująca unikalną, jednokołową przyczepkę rowerową. Od... »

Powrót kosmitów

Topeak zaprezentował kolejne wcielenie swojego najbardziej wszechstronnego multitoola. ALiEN™ S (ang. obcy) posiada aż 31 funkcji, więc... »

Bycze manetki

Shimano Metrea, czyli topowa grupa osprzętu przeznaczona dla cyklistów miejskich i cykloturystów ma w swojej kolekcji wiele ciekawych... »

poradniki

Nie trać głowy

Niespełna trzy centymetry. Taką w przybliżeniu mają grubość ścianki większości rowerowych kasków. Tak niewiele i aż tyle chroni... »

Na szlaku >> okolice Konina: szlak słonia leśnego


Trąbowiec jakich mało

Dagmara Frydrychowicz
Smok z Goranina
O otwarciu Czarnego Szlaku Słonia Leśnego w okolicach Konina przeczytałam w internecie. Wówczas to przypomniałam sobie o odkryciu sprzed ponad 30 lat. Na łamach bodajże „Przeglądu Konińskiego” pojawiła się obszerna relacja na temat znaleziska. Chyba wówczas podawano, że odkryto mamuta, albo ja jako dziecko tak to zapamiętałam.
 
Był luty 1984 roku, gdy na odkrywce Jóźwin, na terenie Kopalni Węgla Brunatnego „Konin”, podczas usuwania nadkładu operator koparki odsłonił dużych rozmiarów kości. O znalezisku powiadomiono Muzeum Okręgowe w Koninie. Okazało się, że natrafiono na prawie kompletny szkielet wymarłego trąbowca Palaeoloxodon antiquus, czyli słonia leśnego. Gatunek ten żył w interglacjale eemskim (132-115 tysięcy lat temu) i występował na terenie prawie całej ówczesnej Europy. 
U Kazimierza i kamedułów
Tyle historycznego wstępu. Wraz z grupą pasjonatów, planujących przejechać dopiero co otwarty szlak, mamy wystartować z konińskiego osiedla Zatorze. Z Koszut, gdzie mieszkam, do Konina mam około 30 kilometrów. Jak dla mnie to trochę ponad półtorej godziny jazdy rowerem. Droga nr 92 odpada ze względu na bardzo duży ruch i brak jakiegokolwiek pobocza aż do Goliny. Wybieram alternatywę: do Konina dojadę przez Kamień, Dębówkę, Kozarzew, Kazimierz Biskupi, Władzimirów i Wolę Łaszczową. 
Po przejechaniu około 10 kilometrów docieram do miejscowości Dębówka. Znajduje się tutaj wyrobisko pokopalniane, obecnie zalane wodą i przeznaczone do celów rekreacyjnych. Pamiętam, jak jeszcze całkiem niedawno stały tutaj tabliczki z zakazem wstępu, informujące, że to teren kopalni. Dziś buduje się tu całkiem ładne domki. Czas leci, a i krajobraz się zmienia. Niespiesznie docieram do Kazimierza Biskupiego, obecnie wsi, kiedyś miasta, założonego najprawdopodobniej przez Kazimierza Odnowiciela już w połowie XI wieku. To od jego imienia pochodzi pierwszy człon nazwy miejscowości. Drugi, czyli „Biskupi”, wiąże się z właścicielami okolicznych dóbr, czyli biskupami lubuskimi, do których od XII wieku należały te ziemie. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 


Zdjęcie: Dagmara Frydrychowicz