okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 2/2019 >> Najpierw łódka, potem auto

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Finlandia


Najpierw łódka, potem auto

Cezary Szczepaniuk
Pięknie wkomponowany w krajobraz most w Sawonii Północnej
Po tym, jak w trzy tygodnie przejechałem rowerem przez Litwę, Łotwę i Estonię, w kolejnym roku zamarzyłem o Finlandii, o której niewiele wiedziałem, ale intuicja podróżnika podpowiadała mi, że warto. Rzut oka na mapę – pełno tam lasów i jezior. Niewiele miast, czyli także ludzi. Czego chcieć więcej.
 
Na wstępie muszę zaznaczyć, że tytuł relacji mógłby brzmieć: „O tym, jak planowałem przejechać rowerem fińską Laponię, i o tym, jak mi się to nie udało, ale w zamian objechałem nie mniej fenomenalne Pojezierze Fińskie”. Tak, moim planem, do którego się przygotowywałem, był ambitny objazd pięciu parków narodowych północnej Finlandii – fińskiej Laponii, ze startem w Oulu. Niestety, godzinę po wylądowaniu w Turku okazało się, że z moim rowerem w kartonie nie zabiorę się do żadnego autobusu w tym kraju. Przepisy przewoźników bywają rygorystyczne. Musiałem szybko przemodelować własny pomysł na wyprawę i zastosować tak zwane zarządzanie kryzysowe. Przełknąłem gorycz porażki, zrozumiałem popełniony błąd i przestawiłem umysł na nowe wyzwanie. Przestudiowałem mapę po raz kolejny i tak oto zdecydowałem się przejechać wspomniane wyżej Pojezierze Fińskie – obszar polodowcowy w południowej Finlandii z 55 tysiącami jezior. Opracowałem trasę: z Turku ruszę w kierunku Helsinek, później ku granicy z Rosją, blisko wybrzeża Zatoki Fińskiej, a następnie na północ do Lappeenranty, gdzie wkroczę do przepięknej krainy tysiąca jezior. Tour de Finlandia zakończę po dwóch tygodniach w miasteczku Jyväskylä. 
Otrzepuje się ze stresu i składam rower. Zajmuje mi to jakąś godzinę, kolejne trzy spędzam na szukaniu miejsca w Turku, gdzie mógłbym zostawić karton na rower, wiedząc, że będę go potrzebował za dwa tygodnie. Po wielu niepowodzeniach, jako że jest sobota wieczór, udaje mi się namówić przypadkowego chłopaka, by przechował go dla mnie w swoim garażu rowerowym za... piwo. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Cezary Szczepaniuk