okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> 1/2019 >> Niech Wam wiatr sprzyja

nowości

Domowe wyścigi

Pogoda tej wiosny nas nie rozpieszcza, więc jeśli nie lubicie moknąć na rowerowej wyprawie, w oczekiwaniu na piękną aurę można zająć się... »

Butelka wielofunkcyjna

Na jednej z platform służących do zbierania pieniędzy na realizację ciekawych projektów zaprezentowano interesujący projekt butelki.... »

Ciepło i wygodnie

Damska koszulka termiczna marki Bontrager została wykonana z miękkiej, elastycznej i lekkiej tkaniny Profila Thermal. Zamek sięga do połowy... »

Grafen w oponie?

Grafen to rewolucyjny materiał pochodzący z grafitu i wykazujący niesamowite właściwości. Jest to jednoatomowej grubości struktura cząstek... »

E-sakwa?

Ortlieb nie zamierza przegapić e-bike'owego szaleństwa, więc zaprezentował sakwę do rowerów elektrycznych! Na szczęście sakwa nie ma... »

Shimano do gravela

Japoński producent właśnie przygotowuje pierwszą partię osprzętu zupełnie nowej grupy. GRX została opracowana z myślą o rowerach... »

poradniki

Pod napięciem

Szmer elektrycznego silnika przenosi nas w zupełnie inny wymiar rowerowej przygody. Od teraz wszystko jest jakby inne. Podjazdy bardziej płaskie, a... »

Na finiszu >> Bajew-ów 2-óch


Niech Wam wiatr sprzyja

Przemysław Bajew
 
Cześć, Rysiu, co słychać? – zapytałem dawno niewidzianego przyjaciela. – Dzięki, wszystko dobrze, nie narzekam. – Coś mi pyka w rowerze, zajrzałbyś przy okazji? – Ja właśnie teraz od lekarza idę. Od lekarza? To chyba nie z rowerem był – pomyślałem. Ale spokojnie, patrzę, rzeczywiście, dłoń w bandażu oparta o kierownicę, więc pytam dalej: – A u kogo byłeś? – Jakaś Kos-Lisowska czy Lis-Kosowska, kurczę, nie pamiętam. W sylwestra, wiesz jak to jest, i tego, no ten... A właściwie to ci powiem! Chciałem się wystrzelić z rakietą i niestety częściowo się udało, to znaczy kawałek mojego palca chyba Wisłę przeleciał. I takie moje noworoczne postanowienie, że pół roku nic akcyzowego nie ruszę. Rysio już mówił coś podobnego w zeszłym sezonie i, widać, nie poszło! – Ta Kosiewska-Lach mówiła – kontynuował – że i tak miałem szczęście. – A ona nie jest Koronowska, na Centralnej przyjmuje? – pytam. – O, skąd wiedziałeś?
I tak dalej. Wiedziałem, a moim postanowieniem z tamtego roku było unikać pani Kos..., tfu!, pani Koronowskiej. I też udało się częściowo, choć ja organy i członki zachowałem w nieco lepszym stanie. Do rzeczy jednak. Po co opowiedziałem tę historyjkę? Z dwóch powodów. Pierwszy dotyczy naszej pamięci, skłonności do mieszania faktów z naszymi subiektywnymi odczuciami i wyobraźnią. Z kosa robimy lisa, z lisa kosa, z głosów włosy, a z włosów losy itd. Wewnętrzny głuchy telefon trwa w nieskończoność. To spostrzeżenie łączy się też z drugim powodem, dotyczącym naszych tradycyjnych postanowień noworocznych. Nie będę palił (lub zmniejszę ilość), nie będę pił (lub zmniejszę dawki), nie będę kombinował w pracy (lub zmniejszę skalę). Mnóstwo zabawnych czasem promes, złożonych wobec siebie, wraz z upływem czasu ulega modyfikacjom, aktualizacjom, mutacjom, aż w końcu w ogóle zapominamy, o co nam chodziło. Idziemy wtedy do doktor Kosowskiej-Lisowskiej herbu Szyszka po lecytynę, ale w kolejce NFZ mamy miejsce za pół roku. Z postanowień nici, depresja, strzał z rakiety, Lis-Kos zszywa nas bez kolejki na pogotowiu. Nie ogarniamy. Powiem więcej: nie ogarniemy. Powiem jeszcze więcej: nie próbujmy ogarniać! Szkoda zachodu. Nie wiemy nawet, co się z nami stanie za pięć minut, a chcemy składać obietnice na czas, który być może nie nadejdzie. Żyjmy obecnym dniem, na maksimum, tą chwilą, tym człowiekiem obok, zapachem lasu na przejażdżce, niebem nad głową. Będzie, co będzie! Chociaż nie, jedna rzecz może być pewna. Od tej pory, co miesiąc, w tym miejscu, będziemy wspólnie ze Sławomirem (on już od dawna wprawdzie umieszcza tutaj swoje znakomite felietony) dzielić się z Państwem naszymi refleksjami na przeróżne tematy, ale zawsze wynikające ze współpracy z naszym wspólnym przyjacielem, jakim jest rower. Będziemy czasem utyskiwać, ale i pocieszać, batożyć z miłością bliźnich, ale i siebie samych smagać rózgą, doradzać, sami też o radę żebrząc. Niczego nie postanawiamy i nie obiecujemy. Za to już na początku prosimy: zaglądajcie tu co miesiąc i miejcie wyrozumiałość, jak Koso-Drzewińska, która zszywa pogubione palce. Trzymajcie się cało w nowym roku, i niech Wam wiatr sprzyja podczas rowerowych wypraw! 
 
Przemysław Bajew – jeździ na rowerze długo i dużo. Zwiedza świat przeważnie na czas, ale nie są mu obce leniwe przejażdżki. Pasjonat muzyki, książek i filozofii. Refleksje spod kasku snuje nieustannie. Pracuje i mieszka z rodziną w Puławach.