okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> Niech Wam wiatr sprzyja

nowości

Kierownica na wypasie

Controltech to najwyższa półka wśród producentów części rowerowych, marka specjalizująca się w produkcji kierownic,... »

Spokojna głowa (rodzica)

W ofercie niemieckiej marki Uvex znajdziecie wiele ciekawych kasków, ale naszą uwagę zwrócił model Quatro Junior – kask o... »

Angi zadzwoni

Od kwietnia 2018 roku w każdym nowym samochodzie sprzedawanym w Unii Europejskiej obowiązkowo musi być zamontowany system eCall, który w... »

Koszulka z bąbelkami?

Uniwersalny podkoszulek średniej grubości, który zapewnia ciepło i doskonale odprowadza wilgoć, zapewne nie znalazłby miejsca na łamach... »

Licznik inaczej

Cat-eye zaprezentował zwykły, bezprzewodowy licznik, za to w niezwykłej formie. Licznik jest zintegrowany z uchwytem, zajmuje mało miejsca,... »

Pompka nożna

Stalowe konstrukcje do pompowania opon, które królowały na bazarach w latach 90., widuje się coraz rzadziej, ale SKS uważa, że... »

poradniki

Jak je wyprostować

Z pewnością nieraz zastanawialiście się, dlaczego koła w Waszych jednośladach się krzywią i czy da się je wyprostować w warunkach... »

Po zmroku

Choć używamy ich przez cały rok, to właśnie w okresie jesienno-zimowym mają do wykonania największą robotę. Lampki rowerowe prowadzą nas... »

Na finiszu >> Bajew-ów 2-óch


Niech Wam wiatr sprzyja

Przemysław Bajew
 
Cześć, Rysiu, co słychać? – zapytałem dawno niewidzianego przyjaciela. – Dzięki, wszystko dobrze, nie narzekam. – Coś mi pyka w rowerze, zajrzałbyś przy okazji? – Ja właśnie teraz od lekarza idę. Od lekarza? To chyba nie z rowerem był – pomyślałem. Ale spokojnie, patrzę, rzeczywiście, dłoń w bandażu oparta o kierownicę, więc pytam dalej: – A u kogo byłeś? – Jakaś Kos-Lisowska czy Lis-Kosowska, kurczę, nie pamiętam. W sylwestra, wiesz jak to jest, i tego, no ten... A właściwie to ci powiem! Chciałem się wystrzelić z rakietą i niestety częściowo się udało, to znaczy kawałek mojego palca chyba Wisłę przeleciał. I takie moje noworoczne postanowienie, że pół roku nic akcyzowego nie ruszę. Rysio już mówił coś podobnego w zeszłym sezonie i, widać, nie poszło! – Ta Kosiewska-Lach mówiła – kontynuował – że i tak miałem szczęście. – A ona nie jest Koronowska, na Centralnej przyjmuje? – pytam. – O, skąd wiedziałeś?
I tak dalej. Wiedziałem, a moim postanowieniem z tamtego roku było unikać pani Kos..., tfu!, pani Koronowskiej. I też udało się częściowo, choć ja organy i członki zachowałem w nieco lepszym stanie. Do rzeczy jednak. Po co opowiedziałem tę historyjkę? Z dwóch powodów. Pierwszy dotyczy naszej pamięci, skłonności do mieszania faktów z naszymi subiektywnymi odczuciami i wyobraźnią. Z kosa robimy lisa, z lisa kosa, z głosów włosy, a z włosów losy itd. Wewnętrzny głuchy telefon trwa w nieskończoność. To spostrzeżenie łączy się też z drugim powodem, dotyczącym naszych tradycyjnych postanowień noworocznych. Nie będę palił (lub zmniejszę ilość), nie będę pił (lub zmniejszę dawki), nie będę kombinował w pracy (lub zmniejszę skalę). Mnóstwo zabawnych czasem promes, złożonych wobec siebie, wraz z upływem czasu ulega modyfikacjom, aktualizacjom, mutacjom, aż w końcu w ogóle zapominamy, o co nam chodziło. Idziemy wtedy do doktor Kosowskiej-Lisowskiej herbu Szyszka po lecytynę, ale w kolejce NFZ mamy miejsce za pół roku. Z postanowień nici, depresja, strzał z rakiety, Lis-Kos zszywa nas bez kolejki na pogotowiu. Nie ogarniamy. Powiem więcej: nie ogarniemy. Powiem jeszcze więcej: nie próbujmy ogarniać! Szkoda zachodu. Nie wiemy nawet, co się z nami stanie za pięć minut, a chcemy składać obietnice na czas, który być może nie nadejdzie. Żyjmy obecnym dniem, na maksimum, tą chwilą, tym człowiekiem obok, zapachem lasu na przejażdżce, niebem nad głową. Będzie, co będzie! Chociaż nie, jedna rzecz może być pewna. Od tej pory, co miesiąc, w tym miejscu, będziemy wspólnie ze Sławomirem (on już od dawna wprawdzie umieszcza tutaj swoje znakomite felietony) dzielić się z Państwem naszymi refleksjami na przeróżne tematy, ale zawsze wynikające ze współpracy z naszym wspólnym przyjacielem, jakim jest rower. Będziemy czasem utyskiwać, ale i pocieszać, batożyć z miłością bliźnich, ale i siebie samych smagać rózgą, doradzać, sami też o radę żebrząc. Niczego nie postanawiamy i nie obiecujemy. Za to już na początku prosimy: zaglądajcie tu co miesiąc i miejcie wyrozumiałość, jak Koso-Drzewińska, która zszywa pogubione palce. Trzymajcie się cało w nowym roku, i niech Wam wiatr sprzyja podczas rowerowych wypraw! 
 
Przemysław Bajew – jeździ na rowerze długo i dużo. Zwiedza świat przeważnie na czas, ale nie są mu obce leniwe przejażdżki. Pasjonat muzyki, książek i filozofii. Refleksje spod kasku snuje nieustannie. Pracuje i mieszka z rodziną w Puławach.