okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> Jak doceniłem góry

nowości

Kierownica na wypasie

Controltech to najwyższa półka wśród producentów części rowerowych, marka specjalizująca się w produkcji kierownic,... »

Spokojna głowa (rodzica)

W ofercie niemieckiej marki Uvex znajdziecie wiele ciekawych kasków, ale naszą uwagę zwrócił model Quatro Junior – kask o... »

Angi zadzwoni

Od kwietnia 2018 roku w każdym nowym samochodzie sprzedawanym w Unii Europejskiej obowiązkowo musi być zamontowany system eCall, który w... »

Koszulka z bąbelkami?

Uniwersalny podkoszulek średniej grubości, który zapewnia ciepło i doskonale odprowadza wilgoć, zapewne nie znalazłby miejsca na łamach... »

Licznik inaczej

Cat-eye zaprezentował zwykły, bezprzewodowy licznik, za to w niezwykłej formie. Licznik jest zintegrowany z uchwytem, zajmuje mało miejsca,... »

Pompka nożna

Stalowe konstrukcje do pompowania opon, które królowały na bazarach w latach 90., widuje się coraz rzadziej, ale SKS uważa, że... »

poradniki

Jak je wyprostować

Z pewnością nieraz zastanawialiście się, dlaczego koła w Waszych jednośladach się krzywią i czy da się je wyprostować w warunkach... »

Po zmroku

Choć używamy ich przez cały rok, to właśnie w okresie jesienno-zimowym mają do wykonania największą robotę. Lampki rowerowe prowadzą nas... »

Korespondencja >> Jedwabny Szlak: przez góry Tien-szan, Ałajskie i Pamir


Jak doceniłem góry

Jacek Żerański
Przed nami wyłoniła się potężna, groźna bariera gór Pamir
W ciągu prawie miesiąca, wraz z moim przyjacielem na dobre i złe –Bogusławem, pokonaliśmy trasę o długości 1600 kilometrów. Pedałowaliśmy po górskich drogach asfaltowych, żwirowych i gruntowych. Wysokości wynosiły od 1000 do 4655 metrów n.p.m. na przełęczy Akbajtał w Pamirze. 
 
Trasa wiodła przez urodzajne równiny rozciągające się wokół Biszkeku – stolicy Kirgistanu, jeziora Issyk-Kul, zielonych gór Tien-szan aż do pozbawionych roślinności pustkowi Pamiru i miasta Murgob w Tadżykistanie. W dolinach słońce ogrzewało nas do 30 stopni, a w górach woda w bidonach zamarzała. Zostawiłem tam siedem kilogramów siebie, bo dokładnie tyle straciłem na wadze. Dane nam było przeżyć dni upalne, ale też deszczowe; śnieżyce w Pamirze i burze piaskowe. Zaznaliśmy niezwykłej gościnności wśród muzułmanów, Kirgizów i Tadżyków – byliśmy zapraszani do jurt na poczęstunki. Na słowo „Polska” zawsze pojawiały się uśmiechy na twarzach i „no to my jesteśmy bracia”. Nie byliśmy tam obcy. W pogawędkach z ludźmi, pod wiejskimi czajchanami, w górach wśród pasterzy pomagała mi znajomość języka rosyjskiego. 
Niczego nie planowaliśmy, oprócz ogólnego przebiegu trasy. Nocowaliśmy tam, gdzie zastała nas noc, budziliśmy się, gdy zaczynało świtać. Rytm dnia regulowały wschody i zachody słońca, a długość poszczególnych etapów determinowały warunki terenowe. Wyżywienie bywało czasami znakomite w przydrożnych czajchanach, ale też zdarzały się dni o suchym, twardym jak kamień chlebie i wodzie z potoków. Któż by się spodziewał, że jedna wioska od drugiej może być oddalona o 130 kilometrów, a pomiędzy nimi pustkowia. Na dodatek, że w sklepie nie ma pieczywa i że cały zapas konserw to dwie sztuki.
Nie wszystkim tak się powiodło. Kiedy zaczynałem pisać tę relację, zostałem zdruzgotany wiadomością o ataku na turystów rowerowych w Tadżykistanie.
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Jacek Żerański