okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> Ból to ściema, wsi też tu już nie ma

poradniki

Bieżnik i ciśnienie mają znaczenie

Nawet najdroższy rower okaże się całkowicie bezużyteczny, jeśli wyposażymy go w nieodpowiednie opony. Zbyt zużyte lub z nieodpowiednim... »

Top 10 prezentów dla rowerzysty

Czy tylko ja w zamierzchłych czasach otrzymałem pod choinkę dętkę rowerową – i to z wentylem niepasującym do moich obręczy? Choć... »

Na szlaku >> Beskid Niski


Ból to ściema, wsi też tu już nie ma

Wojciech Osiński
Niedawno minęliśmy Krzywy Potok, gdzieś między Gładyszowem a Smerekowcem
Czy żeby zobaczyć krainę ropy naftowej, religijny tygiel i ziemie przesycone historią konfliktów zbrojnych, trzeba jechać na Bliski Wschód? Niekoniecznie. Taniej, bliżej i spokojniej będzie w Beskidzie Niskim.
 
Myślałem, że jestem minimalistą w pakowaniu bagażu, ale kiedy na dworcu w Warszawie zobaczyłem współtowarzyszy wycieczki, stwierdziłem, że muszę się jeszcze dużo uczyć. Michał miał małą torbę na podsiodłowym bagażniku i plecak, a Mariusz tylko plecak. Na osiem dni!
Wysiedliśmy w Grybowie, skąd nawigacja sprawnie poprowadziła nas przez Białą Niżną i Gródek w okolice Ropy. Kiedyś w tej miejscowości wydobywano rudę żelaza i szukano złota. Jednemu z magnatów podczas takich poszukiwań ropa naftowa zalała kopalnię. Gdyby to było 500 lat później, facet skakałby z radości, ale w XVI wieku raczej klął na czym świat stoi.
Zaraz za Szymbarkiem Michał chciał skręcać w prawo na Bielankę. – Przecież to nam zupełnie nie po drodze – mówię. – Jak to nie, stamtąd jest prosta droga do Nowicy. – Ale my nie jedziemy do Nowicy, tylko do Ropicy, więc trzeba jechać na Gorlice. – Nowica, Ropica, co za różnica – wzruszył ramionami kolega. Jest dobrze, jesteśmy wyluzowani.
Ja też jednak trochę się pomyliłem, bo myślałem, że jedziemy do Ropicy Polskiej, która była tuż-tuż. Jednak po analizie SMS-ów okazało się, że mieszkać mamy w Ropicy Górnej, czyli zamiast pięciu kilometrów, mieliśmy jeszcze 25. Przejazd przez Gorlice obfitował w wiele wrażeń. Najpierw zobaczyliśmy miejsce, w którym zapalono pierwszą na świecie uliczną lampę naftową. To wydarzenie upamiętnia mural na ścianie domu na skrzyżowaniu ulic Kościuszki i Węgierskiej. W 1854 roku farmaceuta, wynalazca lampy naftowej i ogólnie światły człowiek Ignacy Łukasiewicz wlał trochę światła w ciemne gorlickie uliczki. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Wojciech Osiński