okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 2 (12)/2009 >> 2 (12)/2009 >> Prezes się ściga

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

W cztery oczy >> Paweł Ziemba


Prezes się ściga

Piotr Kurek
Paweł Ziemba z synem Michałem

Prezes Towarzystwa Ubezpieczeniowego Skandia, współorganizator maratonów MTB, mąż, ojciec. Mieszkaniec Warszawy od urodzenia.
Wielki fan kolarstwa górskiego. Przyjaciel Czesława Langa. Paweł Ziemba.

– Na rowerze nauczyłem się jeździć jak każde dziecko. I dość wcześnie zostałem posiadaczem roweru górskiego, ale nie jeździłem na nim tak, jak teraz to potrafię robić. Traktowałem go jak sprzęt, który wkładałem do samochodu, gdy jechałem odpocząć na Mazury. Aby podjechać do wiejskiego sklepu po bułki, trochę pokręcić się po lesie czy pojeździć z dziećmi. A więc bardzo turystycznie i sporadycznie. Ten rower gdzieś stał, ale nie był mi aż tak bardzo potrzebny – wspomina.
Rower, kolarstwo, a nawet zaawansowana turystyka rowerowa nie były zbyt mocno preferowane przez Pawła Ziembę. – Bardzo aktywnie gram w tenisa, jeżdżę na nartach. I to bardzo lubię, ale rower w przeszłości nie miał takiego znaczenia w moim życiu jak dzisiaj.
Prawdziwa przygoda z rowerami rozpoczęła się od maratonów Skandii. Na pierwszym, w Chodzieży 29 kwietnia 2007 roku, nie był obecny. Zadebiutował w Szczawnie Zdroju na dystansie 30 kilometrów.
– Przyjechałem na metę szósty… od końca. I to dało mi dużo do myślenia. Nie uprawiałem sportu wyczynowo, ale grałem w tenisa, jeździłem na nartach i zawsze mi się wydawało, że jakąś sprawność i wydolność mam, ale to było tylko złudzenie.
W Szczawnie Zdroju po przejechaniu pierwszych kilku kilometrów, po dotarciu na skraj lasu, Paweł Ziemba czuł w niezwykle intensywny sposób, że brakuje mu tlenu w płucach, i widział, że wszyscy go wyprzedzają. Podjął wówczas decyzję, że wystartuje w następnych edycjach Skandii, ale musi coś z tym zrobić. A zatem musi się przygotować, by nie przyjeżdżać na metę jako jeden z ostatnich.
Pierwszy dłuższy dystans, 67 kilometrów, przejechał w Nałęczowie. Po raz pierwszy pokonał na rowerze taką trasę. I był bardzo z siebie zadowolony. Potrzebował na to 3 godzin 20 minut. W Kazimierzu Dolnym na podjeździe cały czas popychał rower.
Po pierwszej edycji maratonów Skandia MTB w 2007 roku doszedł do wniosku, że trzeba się jednak starannie przygotować do nowego sezonu. I zaczął regularnie jeździć.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertour”



Zdjęcie: Piotr Kurek