okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> Rowerzysta rowerzyście równy

poradniki

Bieżnik i ciśnienie mają znaczenie

Nawet najdroższy rower okaże się całkowicie bezużyteczny, jeśli wyposażymy go w nieodpowiednie opony. Zbyt zużyte lub z nieodpowiednim... »

Top 10 prezentów dla rowerzysty

Czy tylko ja w zamierzchłych czasach otrzymałem pod choinkę dętkę rowerową – i to z wentylem niepasującym do moich obręczy? Choć... »

Na finiszu


Rowerzysta rowerzyście równy

Sławomir Bajew
 
Bardzo, ale to bardzo lubię rozmawiać i jeździć na rowerze z jednym facetem. To mój brat Przemek. Ostatnio zaczęliśmy pisywać do siebie na ogólne tematy. I oto dziś chciałbym się z Wami podzielić jego refleksją na temat... Zresztą, poczytajcie sami!
 
Czy do utrzymania równowagi na rowerze potrzebne nam są zdobycze rozumu z zakresu nauki? Czy świadomość istnienia twardych fizycznych podstaw poruszania się na dwóch kołach zwiększy, zmniejszy, a może całkowicie uniemożliwi przeciętnemu człowiekowi czerpanie przyjemności z pokonywania grawitacji za pomocą jednośladu? Czy jeśli przed naszym pierwszym w życiu wejściem na rower kazaliby nam podstawić konkretne liczby we wzorze F=Mv2/r i powiedzieli, że od tego wyniku zależy, czy uda nam się ruszyć – zdecydowalibyśmy się na dalsze utarczki z równowagą? No, nie wiem. Czy wobec tego również intelektualne rozbieranie na czynniki pierwsze powodów, dla których sięgamy po rower i spieranie się o to, która z tych pobudek jest szlachetniejsza, doprowadzi do wyjaśnienia powyższej kwestii, czy wręcz przeciwnie – do jej kompletnego zagmatwania? Właśnie. Wśród rowerowej braci często prowadzone są w grupkach tendencyjne dyskusje, różnicujące nasze środowisko w zależności od preferencji co do charakteru używania dwóch kółek. Tak więc od jednych dowiadujemy się na przykład, że tylko wariat może jeździć szosówką po drodze wojewódzkiej, od innych, że też tylko wariat ładuje sakwy i rusza w nudziarskim tempie na kilkutygodniową wyprawę, ktoś z kolei rzuci o idiotach taplających się w wyścigowym błocie, ktoś o samobójcach mknących po górskich kamienistych ścieżkach, a jeszcze ktoś inny wyśmieje rodzinę niespiesznie turlającą się wzdłuż nadwiślańskiego wału i przygłupów szalejących BMX-ami po odrapanych murkach i rampach. Uff! Co w nas siedzi? Spotykamy się na drodze codziennie, ktoś w kolarskim stroju, ktoś w luźnych ciuchach, ktoś na rowerze za dziesięć tysięcy, ktoś za 700 złotych, jeden goni 35 km/godz., drugi nie ma nawet sprawnego licznika. Ale czy to powinno mieć jakiekolwiek znaczenie? Łączy nas wspólna pasja, wspólne emocje i radość z nieskrępowanego poczucia wolności, jakie daje nam to proste urządzenie, jakim jest rower. Nie szukajmy na siłę argumentów, według których akurat nasza forma spędzania czasu na rowerze jest najlepsza i najwłaściwsza. Nie kpijmy z siebie nawzajem, że ten to jest kolarz, a tamten amator czy turysta. Wspierajmy się, pozdrawiajmy na drodze. Wszyscy wymagamy szacunku i szczególnej uwagi ze strony kierowców samochodów, dużo mówimy o różnych rozwiązaniach mających poprawić nasze bezpieczeństwo i wygodę. Ale zapominamy o najważniejszej kwestii: nie możemy wymagać od innych szacunku, jeśli my sami nie będziemy się wzajemnie wspierać. Na przykład chłopaki chcą toru do BMX – pomóżmy im, a oni pomogą nam, kiedy z grupą turystów będziemy się starać o wyznaczenie nowego szlaku czy otwarcie ścieżki rowerowej na naszej ulicy. Integrujmy się, powołujmy nieformalne i formalne stowarzyszenia i przede wszystkim skupmy się na czerpaniu satysfakcji z samej jazdy, bo jest ona istotą całej naszej pasji. Nie pozwólmy się ogłupić dywagacjom na temat: kto ma monopol na bycie prawdziwym cyklistą i dlaczego? To taka sama strata czasu, jak wyliczanie przed jazdą wartości siły odśrodkowej potrzebnej nam do ruszenia z miejsca. Już widzę panie z zakupami obliczające, gdzie na kierownicy powiesić dwa kilogramy pomidorów, żeby przy stabilnym parametrze F=Mv/r nie wyrżnąć zaraz po starcie. Chociaż warto mieć na uwadze, że z tego prostego wzoru wynika, że jeśli v będzie równe zeru, to już leżymy, a jeśli r, to... również leżymy, ale za chwilę. Skoro tak, może jednak warto zweryfikować zdanie na temat nauki wypowiedziane wcześniej i docenić jakąś jej rolę, chociażby tę sugerującą, żeby nie stać i nie gadać, tylko zwiększać v! Czego sobie i wszystkim cyklistom życzę, bez względu na rozmiar ich ulubionych kół oraz grubość opon.
Przemysław Bajew 
 
Przemysław Bajew – jeździ na rowerze długo i dużo. Zwiedza świat przeważnie na czas, ale nie są mu obce leniwe przejażdżki. Pasjonat muzyki, książek i filozofii. Refleksje spod kasku snuje nieustannie. Pracuje i mieszka z rodziną w Puławach.