okładka
okładka
strona główna w numerze nagroda Rowertouru kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> Śnieg

poradniki

Bieżnik i ciśnienie mają znaczenie

Nawet najdroższy rower okaże się całkowicie bezużyteczny, jeśli wyposażymy go w nieodpowiednie opony. Zbyt zużyte lub z nieodpowiednim... »

Top 10 prezentów dla rowerzysty

Czy tylko ja w zamierzchłych czasach otrzymałem pod choinkę dętkę rowerową – i to z wentylem niepasującym do moich obręczy? Choć... »

Na finiszu


Śnieg

Weronika Leczkowska
 
Brak śniegu nigdy mnie nie cieszy. Owszem, łatwiej wyjść z domu, łatwiej jechać rowerem na zimowych oponach (lepsza przyczepność), mniejsze prawdopodobieństwo wywrotki. Jednak, gdy z lasu znikają wszystkie kolory jesieni i wyłania się szarość, zaczynają dominować przykre widoki: wyłażą wszędobylskie śmieci. Te małe, świadczące o dobrej zabawie, te wielkie, wyrzucane podczas remontów i przemeblowań, i te bezmyślne – ot, chusteczka z kieszeni. Teraz to wszystko nurza się i miesza z szeleszczącymi liśćmi. Ohyda! Moje codzienne rowerowe drogi mogę teraz opisać tak: szkielet starego krzesła, niebieski rozwalony worek ze śmieciami „powszednimi”, korpus po telewizorze, flaszki po imprezie. Ohyda! Jestem zwolennikiem tropienia śmieciarzy. Często sama grzebię w porzuconych resztkach, jednak detektyw ze mnie kiepski i nigdy żadnego „tropu” nie odkryłam. Cóż więc mam zrobić? Jak zmieniać nawyki ludzi, by zaczęli troszczyć się o przyrodę, a nie ją zaśmiecać? Nie mam pojęcia…
Ostatnio siedziałam w moim ulubionym miejscu, na polanie obok wielkiej lipy. Siedziałam przygnębiona, bo i tu, z dala od wszelkiej cywilizacji, ktoś postanowił podzielić się z przyrodą resztkami po śniadaniu – papiery, butelki, plastikowe opakowania po jedzeniu walały się wszędzie. W pierwszej chwili pomyślałam, że przestanę tu przyjeżdżać – znam przecież sto innych, pięknych miejsc. Jednak po grubszym zastanowieniu się wiedziałam, co mam zrobić: posprzątać. Szybko pojechałam do domu po sakwy i worki. Godzinę później moje miejsce wyglądało już tak jak dawniej…
Od tego czasu minęły dwa tygodnie. Jadąc dziś rano moją ulubioną trasą, nie widziałam już śmieci. Jedyne, co mi na niej pozostało do posprzątania, to wielki korpus po telewizorze – nie mieści się do sakwy, ale i na to znalazłam już sposób. Powiecie: syzyfowa praca. Posprzątam, a na to miejsce ktoś wyrzuci coś innego. A może już nie wyrzuci? Może gdyby każdy z nas, sakwiarzy, coś posprzątał ze swojej ulubionej ścieżki, byłoby ogólnie czyściej? Wystarczy zabrać ze sobą dodatkowy worek i rękawice…
Póki co, śnieżnej zimy wszystkim życzę! 
 
Weronika Leczkowska – przeciętna kobieta. Ma dom, rodzinę, odpowiedzialną pracę. Jednak gdy wsiada na rower, dostaje skrzydeł wolności i szaleństwa. Swój świat opisuje na blogu: www.wronabezogona.pl.