okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 12/2018 >> Śnieg

nowości

Widelec na opak

RST powraca do produkcji amortyzatorów typu upside-down, w których golenie dolne wsuwają się w górne. Jest to rozwiązanie,... »

Bikepacking z Crosso

Na razie ostrożnie, ale marka Crosso pojawia się w światku bikepackersów za sprawą kolekcji Zipper, na którą jak do tej pory... »

Extrawheel nowej generacji

Extrawheel to znana nie tylko polskim podróżnikom rowerowym nasza rodzima firma oferująca unikalną, jednokołową przyczepkę rowerową. Od... »

Powrót kosmitów

Topeak zaprezentował kolejne wcielenie swojego najbardziej wszechstronnego multitoola. ALiEN™ S (ang. obcy) posiada aż 31 funkcji, więc... »

Bycze manetki

Shimano Metrea, czyli topowa grupa osprzętu przeznaczona dla cyklistów miejskich i cykloturystów ma w swojej kolekcji wiele ciekawych... »

poradniki

Nie trać głowy

Niespełna trzy centymetry. Taką w przybliżeniu mają grubość ścianki większości rowerowych kasków. Tak niewiele i aż tyle chroni... »

Na finiszu


Śnieg

Weronika Leczkowska
 
Brak śniegu nigdy mnie nie cieszy. Owszem, łatwiej wyjść z domu, łatwiej jechać rowerem na zimowych oponach (lepsza przyczepność), mniejsze prawdopodobieństwo wywrotki. Jednak, gdy z lasu znikają wszystkie kolory jesieni i wyłania się szarość, zaczynają dominować przykre widoki: wyłażą wszędobylskie śmieci. Te małe, świadczące o dobrej zabawie, te wielkie, wyrzucane podczas remontów i przemeblowań, i te bezmyślne – ot, chusteczka z kieszeni. Teraz to wszystko nurza się i miesza z szeleszczącymi liśćmi. Ohyda! Moje codzienne rowerowe drogi mogę teraz opisać tak: szkielet starego krzesła, niebieski rozwalony worek ze śmieciami „powszednimi”, korpus po telewizorze, flaszki po imprezie. Ohyda! Jestem zwolennikiem tropienia śmieciarzy. Często sama grzebię w porzuconych resztkach, jednak detektyw ze mnie kiepski i nigdy żadnego „tropu” nie odkryłam. Cóż więc mam zrobić? Jak zmieniać nawyki ludzi, by zaczęli troszczyć się o przyrodę, a nie ją zaśmiecać? Nie mam pojęcia…
Ostatnio siedziałam w moim ulubionym miejscu, na polanie obok wielkiej lipy. Siedziałam przygnębiona, bo i tu, z dala od wszelkiej cywilizacji, ktoś postanowił podzielić się z przyrodą resztkami po śniadaniu – papiery, butelki, plastikowe opakowania po jedzeniu walały się wszędzie. W pierwszej chwili pomyślałam, że przestanę tu przyjeżdżać – znam przecież sto innych, pięknych miejsc. Jednak po grubszym zastanowieniu się wiedziałam, co mam zrobić: posprzątać. Szybko pojechałam do domu po sakwy i worki. Godzinę później moje miejsce wyglądało już tak jak dawniej…
Od tego czasu minęły dwa tygodnie. Jadąc dziś rano moją ulubioną trasą, nie widziałam już śmieci. Jedyne, co mi na niej pozostało do posprzątania, to wielki korpus po telewizorze – nie mieści się do sakwy, ale i na to znalazłam już sposób. Powiecie: syzyfowa praca. Posprzątam, a na to miejsce ktoś wyrzuci coś innego. A może już nie wyrzuci? Może gdyby każdy z nas, sakwiarzy, coś posprzątał ze swojej ulubionej ścieżki, byłoby ogólnie czyściej? Wystarczy zabrać ze sobą dodatkowy worek i rękawice…
Póki co, śnieżnej zimy wszystkim życzę! 
 
Weronika Leczkowska – przeciętna kobieta. Ma dom, rodzinę, odpowiedzialną pracę. Jednak gdy wsiada na rower, dostaje skrzydeł wolności i szaleństwa. Swój świat opisuje na blogu: www.wronabezogona.pl.